Dolina Bobru,  Dolnośląskie,  Karkonosze,  Kotlina Jeleniogórska,  Nowy post,  Zamki Dolnego Śląska

Sudecka Droga św. Jakuba – wędrówka nie tylko dla pielgrzyma

Na początku lipca 2020 r. nie podejrzewaliśmy, że już we wrześniu będziemy wędrować szlakiem jakubowym i że naszym celem będzie Sudecka Droga św. Jakuba. Od zawsze marzyła nam się wędrówka szlakiem Camino de Santiago do Santiago de Compostela, jednak od kilku lat nasze nogi wędrują innymi ścieżkami i nie po drodze nam hiszpańskie ani portugalskie szlaki. Jak to w życiu bywa, plany zmieniają się często i szybko, a nie sposób wszystko przewidzieć. Pandemia skutecznie zatrzymała nas w kraju, więc nie byliśmy w zeszłym roku za granicą ani razu, ale szukaliśmy ciekawych miejsc na Dolnym Śląsku.

Zaraz po ślubie wybraliśmy się na jednodniową objazdówkę po Parku Krajobrazowym Doliny Bobru, gdzie tradycyjnie wpadliśmy do karczmy nad zaporą na słynną kawę z ekspresu za 5 zł. Wchodząc do karczmy, zauważyliśmy grupę pielgrzymów z naszywkami w kształcie muszli św. Jakuba oraz paszportami pielgrzyma. Uradowani, że jednak w czasie pandemii da się odbyć taką wędrówkę, zaczęliśmy delikatnie podpytywać, skąd idą i dokąd zmierzają. Wtedy dowiedzieliśmy się o polskich drogach św. Jakuba oraz o słynnej na Dolnym Śląsku Sudeckiej Drodze św. Jakuba.

Trochę to trwało, zanim zaplanowaliśmy naszą osobistą wędrówkę, ale samą decyzję podjęliśmy bardzo szybko. Wrześniowy urlop poświęciliśmy na kilkudniową wyprawę i trasę jakubową nazywaną na tym odcinku Sudecka Droga św. Jakuba. Czy było warto? Niczego nie jesteśmy tak pewni, jak właśnie tego – TAK, warto było!

Oznaczenia szlaku św. Jakuba.
Na trasie wciąż wypatrywaliśmy muszli i żółtych strzałek.
Widok na Śnieżkę z pawilonu herbaciarni hrabiny von Reden w Bukowcu.

Czym jest Sudecka Droga Św. Jakuba?

Początkiem sudeckiego odcinka camino była udostępniona w 2008 roku Via Cervimontana, czyli szlak prowadzący z Jeleniej Góry na Koniec Świata. Ten malowniczy zakątek w Borowym Jarze nad rzeką Bóbr nazwano na cześć przylądka Fisterra w hiszpańskiej Galicji. W okresie wczesnośredniowiecznych pielgrzymek Drogą św. Jakuba przylądek Fisterra uważany był za symboliczny koniec świata, gdzie pielgrzymi palili swoje stare pielgrzymie ubrania oraz dokonywali obmycia w wodach Oceanu Atlantyckiego, co symbolizowało oczyszczenie z grzechów.

Sudecka Droga św. Jakuba liczy 105 km długości i nawiązuje do historycznych szlaków prowadzących na zachód przez południową część województwa dolnośląskiego. Mamy tutaj na myśli nie tylko szlaki średniowieczne, ale i współczesne, np. zaplanowaną przed II Wojną Światową Drogę Sudecką (trasa dla ruchu kołowego) o podobnym przebiegu do opisywanego szlaku czy Kolej Sudecką łączącą Kłodzko ze Zgorzelcem.

Sudecka Droga św. Jakuba fragmentami pokrywa się z Głównym Szlakiem Sudeckim.

Z Krzeszowa do Lubania

Z sanktuarium w Krzeszowie Sudecka Droga św. Jakuba prowadzi aż do Lubania. W Lubaniu, czyli na granicy Dolnego Śląska i Łużyc, łączy się z innymi trasami Camino de Santiago w Polsce (m.in. drogą Gniezno-Zgorzelec-Praga czy z Via Regia). Sudecka Droga św. Jakuba jest więc drogą dochodzącą do Camino de Santiago, która umożliwia pielgrzymom spod Karkonoszy wędrować przez Niemcy i Francję do Hiszpanii, aż na Koniec Świata.

Na powyższej mapie możecie zobaczyć przebieg całego szlaku, w tym fragmentu Sudeckiej Drogi św. Jakuba, którą szliśmy jesienią 2020 r. Poszczególne fragmenty zostały opisane w kilku postach. Znajdziesz je na naszym blogu!

Siedlęcin – wieża rycerska. Wędrówka Doliną Bobru.
Ścieżka w stronę Radomic – Pogórze Izerskie.
Drogi św. Jakuba w Polsce – przebieg tras.

Sudecka Droga św. Jakuba – dla kogo?

Camino de Santiago – Droga Świętego Jakuba, czyli pieszy szlak pielgrzymkowy, obecnie wiele różnych dróg prowadzących przez Europę do miejscowości Santiago de Compostela, gdzie znajduje się grób św. Jakuba. Camino de Santiago to droga dla każdego, bez względu na to, czy jest osobą wierzącą, czy też nie. Każdy przeżywa tę drogę w inny sposób, ma inną motywację do jej przejścia, ale jedno jest pewne – ta droga zawsze zmieni coś w twoim życiu. Idąc szlakiem Św. Jakuba, możesz odzyskać radość z małych rzeczy, możesz spotkać Boga, możesz poznać nowych ludzi lub przemyśleć ważne sprawy i decyzje podejmowane w swoim życiu. Możesz być osobą wierzącą, możesz być ateistą – na szlaku każdy jest mile widziany.

Wędrówka przez Bramę Lubawską w stronę Rudaw Janowickich.
Pierwsze oznaczenia w Rudawach Janowickich.

Dlaczego piszę o tym, że szlak pielgrzymkowy jest nie tylko dla osób wierzących?

Ponieważ czytałam wiele relacji z wypraw różnymi camino i nie zawsze wędrówki były opisywane przez osoby wierzące. Powody przejścia tego szlaku są różne, np. śmierć bliskiej osoby, duże zmiany życiowe lub po prostu chęć zobaczenia ładnych krajobrazów czy zabytków zlokalizowanych na trasie szlaku.

Wędrówka Sudecką Drogą św. Jakuba jest dla wszystkich, bez względu na wiarę, przekonania czy dyktowaną motywację. Trzeba jednak pamiętać, że trasa bywa trudna i momentami brak przy niej takich udogodnień, jak toalety, hotele, hostele, restauracje czy sklepy. Takie miejsca oczywiście są na trasie, ale tylko w większych miejscowościach, a wiele fragmentów Drogi Św. Jakuba prowadzi przez góry, lasy, pola czy łąki z dala od domostw.

Widok na Karkonosze z Rudawskiego Parku Krajobrazowego.

Sudecka Droga św. Jakuba – oznaczenia i stopień trudności na górskich szlakach

Sudecka Droga św. Jakuba jest nie tylko drogą górską, jest przede wszystkim bardzo urozmaicona zarówno krajobrazowo, jak i pod kątem trudności szlaków. Po drodze mija się zabytki o dużym znaczeniu kulturowym i religijnym, a wiele z nich jest związanych z dziedzictwem Dolnego Śląska. Z własnego doświadczenia wiemy, że trasę najlepiej rozłożyć na 4-5 dni, ponieważ pokonywane dystanse nie są wtedy zbyt męczące, a wędrówka jest bardzo przyjemna.

Jeśli ktoś woli szybsze tempo wędrówki, to jest w stanie przejść szlak nawet w 3 dni. Dla nas takie tempo byłoby zbyt szybkie, a i nie taki był cel naszej wyprawy – chcieliśmy przejść szlak troszkę wolniej i nacieszyć się ładnymi widokami. Polecamy oczywiście przejść szlak, kiedy jest ładna pogoda, czyli od wiosny do jesieni. My naszą wędrówkę rozpoczęliśmy na początku września, kiedy nie było zbyt gorąco, a jednak wciąż świeciło słońce, i było sucho.

Dolina Bobru – jeden z najbardziej malowniczych fragmentów trasy.
Przepiękne widoki z Bramy Lubawskiej w stronę Rudaw Janowickich.

Oznaczenia – miej oczy szeroko otwarte!

To, co najbardziej rzuciło nam się w oczy, to fragmentami znikające oznaczenia. Kilka razy mieliśmy wątpliwości, czy dobrze idziemy i czy nie ominęliśmy jakiegoś fragmentu. Szlak przeszliśmy we wrześniu 2020 roku i mamy nadzieję, że w następnym sezonie stare oznaczenia z muszlą św. Jakuba częściowo zostaną poprawione oraz że pojawią się nowe znaki na tej trasie.

Zanim wybierzecie się na wędrówkę, zapoznajcie się z przebiegiem całej trasy. My korzystaliśmy z dwóch przewodników: „Sudecka Droga św. Jakuba. Przewodnik pielgrzyma” oraz „Dokąd wiedziesz drogo? Droga św. Jakuba. Przewodnik Pielgrzyma. Droga Wielkopolska, Droga Dolnośląska, Droga Sudecka”. Oba przewodniki można zakupić w sklepie pielgrzyma lub odkupić od kogoś na OLX czy Allegro.

Każdy paszport pielgrzyma jest ewidencjonowany. Należy podać imię i nazwisko oraz orientacyjny czas rozpoczęcia wędrówki.

Przewodniki zawierają szczegółowy opis trasy, mapy, atrakcje, zabytki oraz polecenia dot. noclegów. Na stronie camino.net.pl można pobrać ślady GPS do tej trasy, co również polecam Wam zrobić, jeśli chcecie mieć pewność, że nie zboczycie ze szlaku.

Największym wyzwaniem jest pokonanie Rudaw Janowickich, ale jeśli chodzicie po górach albo generalnie dużo wędrujecie, to trasa przez Rudawy nie sprawi Wam trudności. Nas najbardziej zaskoczył trzeci dzień wędrówki, kiedy to zmęczeni szliśmy wzdłuż rzeki Bóbr. Chociaż było tam sporo podejść i zejść, odcinek nie był szczególnie trudny, jednak my odczuwaliśmy tzw. kryzys dnia trzeciego. Po trzecim dniu wszelkie dolegliwości i zmęczenie mijają.

Przejście Bramą Lubawską.
Trasa z Kamiennej Góry w stronę Rudaw Janowickich.
Zejście z Rudaw Janowickich w stronę Kotliny Jeleniogórskiej.

Cały szlak oceniamy jako średnio trudny. Pokonują go nie tylko młodzi, ale również osoby w starszym wieku, jednak wszystko zależy od waszej kondycji. Należy pamiętać o odpowiednim przygotowaniu, bo cała trasa prowadzi przez obszary, gdzie są zarówno góry, jak i wzgórza, więc nie brakuje tutaj licznych podejść i zejść.

Zakochana w Karkonoszach…

Jak należy się przygotować?

Drogą wędruje się na własną odpowiedzialność i należy wcześniej przemyśleć swoje możliwości. Sudecka Droga św. Jakuba prowadzi różnymi ścieżkami o różnym stopniu trudności. Do pokonania mamy góry, cieki wodne, zarośnięte łąki, ale są także drogi asfaltowe, chodniki czy wydeptane ścieżki leśne. Zróżnicowanie jest BARDZO DUŻE.

Wędrując Drogą św. Jakuba, deklarujesz swoją gotowość zaakceptowania niewygód. Tak właśnie jest z pielgrzymowaniem – czasem bywa po prostu trudne i niewygodne, chociaż nie brakuje pięknych momentów na trasie.

Sami czy z pielgrzymką?

Wędrówka drogami św. Jakuba może, ale nie musi się odbywać w ramach pielgrzymki grupowej. Możesz wędrować z towarzyszami lub samodzielnie. Setki kilometrów możesz przebyć pieszo, rowerem lub konno w stronę Santiago. Możesz wędrować z towarzyszami lub samodzielnie. Jeśli podróżujesz sam, na szlak wyruszasz wtedy, kiedy czujesz taką potrzebę, sam decydujesz, skąd wyruszasz i ile kilometrów dziennie pokonujesz. Na szlaku można spotkać innych pielgrzymów, chociaż nam się to nie udało. Przez większość wędrówki Sudecką Drogą św. Jakuba byliśmy sami. Ludzi spotykaliśmy tylko w dużych miastach, w restauracjach przy szlaku czy karczmach.

Nie ma co jednak ukrywać, że taka wędrówka to duży wysiłek fizyczny. Warunki pogodowe nie zawsze są sprzyjające, dlatego brak przygotowania może po prostu mocno zniechęcić czy nawet uniemożliwić pokonanie szlaku. Na Sudeckiej Drodze św. Jakuba napotkasz sporo górskich podejść i zejść. Pomimo tego, że nie są to wysokie góry, momentami trasa może być dla ciebie wykańczająca. Najlepiej, jeśli już wcześniej znasz swoje możliwości i wiesz, jaki dystans jesteś w stanie pokonać – zarówno ten górski, jak i dolinny na prostych, asfaltowych odcinkach drogi.

Przejście piesze zajmuje najwięcej czasu, jest też najbardziej męczące, m.in. dlatego piesi pielgrzymi mają pierwszeństwo w hiszpańskich schroniskach. U nas nie ma tego problemu, bo polski Szlak nie jest tak mocno oblegany, jak hiszpański czy portugalski i wszystko zależy od terminu rezerwacji noclegu.

Co należy zabrać?

Zawsze, kiedy planuję jakąkolwiek podróż, myślę o tym, jakie mam obuwie. To dla mnie najważniejsza rzecz. Przed każdą podróżą wyciągam sportowe i trekkingowe obuwie, sprawdzam ich stan, przymierzam i, jeśli tego wymagają, impregnuję. Na wędrówkę Sudeckim Szlakiem św. Jakuba warto zabrać wygodne buty. Trekkingowe świetnie sprawdzą się na całej trasie, ale na lżejsze odcinki asfaltowe i chodnikowe obuwie sportowe czy sandały trekkingowe także będą ok. Ja dodatkowo zabrałam sandały marki Keen, które mam od wielu lat, są wygodne i sprawdzone w różnych warunkach. W Keenach przeszłam Lazurową Ścieżkę z Monterosso do Vernazzy w Cinque Terre, więc śmiało mogę powiedzieć, że nie ma dla mnie lepszych.

Ubrania – wygodne i wytrzymałe. Świetnie sprawdzą się wszelkiego rodzaju ubrania outdoorowe. Materiały syntetyczne oczywiście schną o wiele szybciej niż bawełna, ale nie każdy takowe lubi i czuje się w nich wygodnie. Kilka sprawdzonych kompletów w zupełności wystarczy.

Plecak powinien być mały, ale pakowny. Pamiętaj, że każdego dnia przez kilka godzin będziesz mieć na sobie wszystko, co zabrałeś/zabrałaś. Ważna jest regulacja szelek i dobre dopasowanie. Zanim wyruszysz, plecak powinien być przez Ciebie kilka razy przymierzony. Dopasuj regulowane szelki do swojego kręgosłupa!

Kładki, mostki i piękne przejścia – takie znajdziecie tylko w Dolinie Bobru.

Kosmetyczka – tylko najważniejsze kosmetyki i w wersjach mini. Latem trzeba również pamiętać o kremie z filtrem, dlatego zabierz ze sobą niezbędną ilość. Z mniej oczywistych rzeczy – papier toaletowy i chusteczki nawilżane nie raz mogą Ci uratować życie.

Apteczka – na trasie nie brakuje okazji do nabawienia się otarć, zranień, ukąszeń i ugryzień przez kleszcze. Zawsze należy mieć ze sobą plastry żelowe (żelowe typu Compeed są ekstra na otarte stopy), plastry na skaleczenia, żel na ukąszenia typu Fenistil i środek odstraszający owady typu Off! lub Mugga. Dodatkowo woda utleniona, bandaż, tabletki przeciwbólowe, koc NRC (koc ratowniczy, cienka płachta z metalizowanego tworzywa używana m.in. w turystyce, tzw. folia życia).

Ubrania przeciwdeszczowe – pamiętaj, że część trasy prowadzi górami. Nas spotkała olbrzymia ulewa, dlatego warto zabrać dobrą kurtkę dostosowaną do pory roku, ale również przeciwdeszczową, płaszcz przeciwdeszczowy z folii i ochronę na plecak! Bardzo często zapominamy o ostatnim elemencie, a później cierpimy, bo wszystko przemokło…

Pozostałe rzeczy:

  • okulary przeciwsłoneczne
  • bidon na wodę
  • klapki pod prysznic
  • ochrona przed słońcem (czapka, kapelusz, krem z filtrem, lekkie koszule z długim rękawem także zapewniają ochronę przed słońcem)
  • paszport pielgrzyma
  • telefon z ładowarką
  • aparat fotograficzny, jeśli robisz zdjęcia
  • przekąski i jedzenie na trasę
  • pieniądze
  • dokumenty tożsamości
  • mapy i przewodniki
  • ręcznik

Paszport pielgrzyma

Paszport pielgrzyma jest szczególnie ważny w trakcie wędrówki przez Hiszpanię. Nazywa się Credencial del Peregrino i jest wydawany przez archikatedrę w Santiago de Compostela. W związku z tym, tylko te paszporty honorowane są w Biurze Obsługi Pielgrzyma w Santiago w Hiszpanii. Można je także uzyskać w wielu schroniskach i punktach informacji turystycznej na Camino de Santiago na Półwyspie Iberyjskim.

Gdzie kupić paszport?

Paszport pielgrzyma, zarówno polski, jak i hiszpański, można zamówić korespondencyjnie w sklepie pielgrzyma za ok. 10 zł.

Polski paszport pielgrzyma jest przeznaczony dla pielgrzymów wędrujących przez Polskę lub wychodzących z Polski do krajów ościennych. Ma mniejsze znaczenie niż ten hiszpański, chociażby dlatego, że w Polsce Camino nie jest tak znane i rozpoznawalne, jak na Półwyspie Iberyjskim. Do paszportu wbija się pieczątki z odwiedzonych po drodze miejsc, a na wielu z nich można znaleźć symboliczną muszę św. Jakuba. Niestety nie zawsze wiadomo, w którym miejscu można otrzymać taką pieczątkę… O to trzeba pytać w kościołach napotkanych po drodze, klasztorach, większych restauracjach na szlaku (pieczątki są na pewno w Ornamental Farm w Bukowcu i w karczmie przy tamie w Pilchowicach), w punktach informacji turystycznej. Niestety przez pandemię sporo miejsc w trakcie naszej wędrówki było zamkniętych, dlatego w naszym paszporcie nie ma zbyt wiele pieczątek.

Należy pamiętać, że każdy paszport jest ewidencjonowany, ma swój numer i jest przypisany do konkretnej osoby. Przy zamówieniu należy więc podać imię i nazwisko.

Jedna ze zdobytych pieczątek w paszporcie pielgrzyma. Ornamental Farm – Bukowiec.
Zapora wodna w Pilchowicach – więcej przeczytacie o niej w naszym wpisie o Dolinie Bobru.

Gdzie spać?

Paszport potwierdza, że podjęło się decyzję rozpoczęcia wędrówki jako pielgrzym. Dzięki niemu można korzystać z noclegów wskazanych w przewodnikach (uwaga, wiele miejsc przez pandemię zostało zamkniętych lub nie działa poza sezonem!) oraz tych na stronie www.camino.net.pl. Można także korzystać z innych noclegów wskazanych na stronach organizacji współpracujących w ramach Parlamentu Jakubowego.

Nocleg jest zawsze udzielany w ramach możliwości gospodarza. To nie jest jego obowiązek, raczej gościnność i ewangeliczny duch służby. Oczywiście, idąc Sudecką Drogą św. Jakuba, można szukać noclegów na własną rękę. Na trasie jest sporo innych punktów i możliwości noclegowych, ale nie we wszystkich można powołać się na wędrówkę Drogą św. Jakuba.

Noclegi należy zawsze wcześniej zarezerwować (telefonicznie lub mailowo). Obiekty niekomercyjne, jak np. klasztory czy przykościelne sale, mogą przyjmować drobne datki pieniężne. Nie zawsze tak jest, ale taka praktyka istnieje m.in. w Hiszpanii, gdzie drobny datek nazywa się donativo.

Jedzenie – miejsca, gdzie można zakupić jedzenie lub zjeść w restauracji

Punkty gastronomiczne, gdzie można zjeść coś ciepłego, znajdują się w większych miastach i miejscowościach na trasie. Dodatkowo poza dużymi miastami można zjeść coś ciepłego w karczmie przy zaporze w Pilchowicach, w Ornamental Farm w Bukowcu czy w Perle Zachodu w Siedlęcinie. W różnych miejscowościach na trasie znajdują się sklepy, ale czasem zdarza się, że należy zboczyć kawałek ze szlaku w stronę centrum miasteczka.

Szlak prowadzi w większości przez stare części dużych miast takich, jak Krzeszów, Kamienna Góra, Kowary, Jelenia Góra, Lubomierz, gdzie bez problemu znajdziecie sklepy i restauracje bez zbędnego zbaczania ze szlaku jakubowego.

Polecane restauracje, bary, bistra, kawiarnie

W Kamiennej Górze byliśmy w dwóch miejscach. Pierwsze z nich to kawiarnia i galeria Lotos, a drugie, gdzie zjedliśmy przepyszny obiad, to Bistro Kocioł.

W Kowarach zatrzymaliśmy się na obiad w barze Smaki Natury, gdzie zjedliśmy przepyszne knedle – bardzo polecamy.

Byliśmy także w Bukowcu na kawie i małym odpoczynku, ale nie zamawialiśmy tutaj żadnego jedzenia, jedynie zwiedzaliśmy okoliczny park.

W Jeleniej Górze polecamy Cytrynowy Pieprz, a nieco dalej, bo już w Siedlęcinie, można zjeść ciepły posiłek w Perle Zachodu.

Pilchowice – zawsze zatrzymujemy się na kawę w karczmie nad zaporą, gdzie zamawiamy także domowe, ukraińskie pielmieni.

W Gryfowie Śląskim polecana jest Restauracja Pizzeria Pasja, niedaleko dworca, a w Lubaniu polecana jest Pizzeria Stary Piec.

Kowary – malownicze kamieniczki w starej części miasta.
W Kowarach można znaleźć zarówno dobre restauracje jak i korzystne cenowo miejsca noclegowe, dlatego warto zatrzymać się tam na dłużej.

Stopy – trzeba o nie dbać!

Odpowiednia pielęgnacja stóp zarówno przed wędrówką, jak i w jej trakcie ma tutaj naprawdę olbrzymie znaczenie. Jeśli kiedykolwiek byliście na pielgrzymce lub tak jak my, sporo chodziliście po górach, to na pewno znacie problem stóp palących, piekących, odparzonych, spuchniętych, bolących czy otartych z licznymi bąblami. Takie dolegliwości znacznie utrudniają wędrówkę. Po każdym dniu warto zamoczyć nogi w zimnej wodzie z solą lub natrzeć sprawdzonym olejkiem, balsamem bądź kremem, ponieważ taka pielęgnacja naprawdę ułatwia wędrówkę i zmniejsza ryzyko nabawienia się brzydkich otarć, które długo się goją. Na trasie czasem znajdują się górskie rzeki i strumienie – korzystaj z nich, aby schłodzić stopy latem.

Na otarcia i rany szczególnie powinny uważać osoby z cukrzycą i miażdżycą! Takie otarcia mogą doprowadzić nawet do amputacji kończyny! Pamiętaj więc o bardzo wygodnym obuwiu, najlepiej, jeśli są to buty trekkingowe, sandały i klapki. Trekkingi świetnie sprawdzają się na trudniejszym terenie i przy gorszej pogodzie. Wygodne sandały sportowe zawsze odciążą stopy na odcinkach łatwiejszych, ale także w trakcie deszczu, bo, co się wleje, zaraz się wyleje i buty szybciej wyschną. Oczywiście sandały trekkingowe czy sportowe sprawdzają się tylko przy cieplejszej pogodzie.

Klapki są niezbędne przede wszystkim w miejscach noclegowych, ale na pewno będą wielką ulgą dla twoich stóp, kiedy po skończonym dniu wyciągniesz je z zabudowanego i ciężkiego trekkingowego obuwia…

Wędrówka Sudecką Drogą św. Jakuba jest bardzo urozmaicona. Dobre i wygodne obuwie to podstawa!

Kilometraż

To, ile przejdziesz kilometrów i jak podzielisz etapy swojej podróży, zależy tylko od Ciebie. Sudecka Droga św. Jakuba mierzy aż 105 km długości i zasadniczo można ją spokojnie pokonać w 4 do 5 dni. My staraliśmy się podzielić trasę na 4 równe etapy podróży, aczkolwiek jak życie pokazało, już pierwszego dnia musieliśmy zakończyć wędrówkę w Kamiennej Górze, a nie jak planowaliśmy w Kowarach.

To spowodowało, że każdy wcześniej zarezerwowany nocleg musieliśmy odwołać. Wszystko przez bardzo brzydką pogodę, przemoczone (doszczętnie) buty i okrycia wierzchnie. Byliśmy przygotowani na niepogodę, ale w ten dzień postanowiło niemiłosiernie lać. Woda wlewała się przez każdą niezabezpieczoną szczelinę w naszych okryciach. Dodatkowo ja zaliczyłam strumień, a temperatura powietrza była iście listopadowa. Mniej więcej po pierwszych 10 km musieliśmy odpuścić, jednakże kolejny etap trasy realizowaliśmy już następnego dnia z Kamiennej Góry.

Jeśli dysponujecie sporą ilością czasu wolnego, to czasem nawet warto przesunąć wędrówkę o kilka dni, aby trafić na okno pogodowe. Nie ukrywam, że widoki przy pięknym słońcu i otaczający krajobraz cieszą wtedy o wiele bardziej, ale jak to na camino bywa, należy przyjąć wszystko, co droga daje, nawet złą pogodę 🙂

Pieszo, rowerem czy konno?

Najbardziej popularną formą pokonywania każdej drogi św. Jakuba jest oczywiście wędrówka. Są także odcinki przygotowane specjalnie dla rowerzystów, co znacznie ułatwia przemieszczanie się w szybszym tempie. Jedną z najciekawszych form pokonania Drogi św. Jakuba jest oczywiście jazda konna. Pierwsi pielgrzymi do Santiago de Compostela wyruszali właśnie na koniu! Taka pielgrzymka w dzisiejszych czasach jest na pewno bardzo ciekawa, ale i niezwykle skomplikowana logistycznie. Pokonanie drogi na koniu nie może odbyć się bez wcześniejszego doświadczenia, dlatego jeśli nigdy wcześniej nie mieliście styczności z jazdą konną, lepiej wybrać wędrówkę lub wcześniej wspomniany rower.

Widok ze szlaku w stronę Bukowca. Na zdjęciu widać najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżkę.

Wspomnienia z trasy na poszczególnych odcinkach drogi

Zrealizowaliśmy ponad 70 km trasy z Krzeszowa w stronę Lubania, aczkolwiek nie było nam dane dokończyć ostatniego odcinka. Oczywiście nasze spostrzeżenia, ciekawe fragmenty czy interesujące miejsca opisaliśmy w trzech postach głównych oraz kilku postach pobocznych, do których znajdziecie linki i odnośniki w tekście. Już niedługo pod poniższymi tematami pojawią się opisy trzech etapów naszej podróży.

Sudecka Droga Św. Jakuba – z Krzeszowa do Kamiennej Góry – etap 1

Sudecka Droga Św. Jakuba – z Kamiennej Góry do Łomnicy – etap 2

Sudecka Droga Św. Jakuba – z Łomnicy do Radomic – etap 3

Sudecka Droga Św. Jakuba – z Radomic do Lubania – odcinek niezrealizowany

Z Radomic rozpościera się piękny widok na Karkonosze.

Tekst: Agrafka Geografka
Korekta: Dorota z przetlumacz.eu 🙂

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!