Kirgistan

Ashlan Fu – kirgiska zupa narodowa

Każdy, kto zawita do Karakolu musi wstąpić na wielki bazar karakolski, zjeść Ashlan Fu i usiąść przy wspólnym stole z Kirgizami. Blaszaki, długie ławy z tanią ceratą, porcelanowe miseczki z zimną zupą, głośny gwar i ciepły pierożok na małym talerzyku – taki obraz zapamiętacie na długo!


Wiele z dań i potraw jest charakterystycznych tylko dla bardzo małego regionu, a nawet miejscowości. Jednym z nich jest właśnie Ashlan Fu, o którym pewnie nie słyszeliście. Ashlan Fu to zimne danie/zupa charakterystyczna tylko dla Karakolu, uznawana za przysmak, przyrządzana w niezwykły sposób na karakolskim bazarze.
W Karakolu zupę podaje się wszędzie, w restauracjach, barach, a na karakolskim bazarze jest wydzielona strefa, gdzie możną ją kupić na wynos lub zjeść na miejscu. Lokalne kucharki codziennie rano otwierają swoje blaszane stoiska i gotują na miejscu. Przy długim stole, na długich ławkach aż tłoczno od klientów. To miejsce jest doskonałym punktem do obserwacji innych klientów jak i kucharek 🙂
Zupa jest ostra, lekko kwaśna i ma niepowtarzalny smak. Nigdy wcześniej takiej nie jadłam. Do zupy dodatkowo można dokupić ziemniaczanego pierożoka smażonego na oleju. Smakuje wybornie – bo smak pierożoka jest równie oryginalny jak i Ashlan Fu.
Zupa nie jest łatwa w przygotowaniu. W jej skład wchodzą makaron jajeczny i ryżowy, sos sojowy, odrobina warzyw drobno pokrojonych czyli słodka papryka, marchew, pomidory, cebula, ale także ocet winny, wywar/bulion warzywny lub mięsny, drobno posiekany kurczak, ostra papryczka chili i czosnek. My Polacy mamy rosół, Kirgizi mają przepyszne Ashlan Fu. Niestety przepis, a właściwie karakolska receptura jest tajemnicą. Kucharki na karakolskim bazarze gotują zupę wyśmienicie, jest dobra na śniadanie, obiad i kolację lecz z wieczornym posiłkiem należy uważać – bazar zamykają bardzo szybko, więc aby zjeść ostatnią miseczkę Ashlan Fu, trzeba się pospieszyć. 
Więcej o KIRGISTANIE przeczytasz w :

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!