Chora Amorgos
Europa,  Grecja,  Podróże

Amorgos – Wielki Błękit na Cykladach

Zanim pojechałam na Amorgos szukałam w przewodnikach i blogach informacji na temat tej malutkiej wysepki. Informacji było jak kot napłakał, nie znalazłam nic konkretnego więc posiłkowałam się Instagramem i zdjęciami zrobionymi w regionie wyspy Amorgos. Nie ukrywam, że dzięki temu znalazłam kilka fajnych miejsc.

Jak się okazało później Amorgos to wyspa popularna wśród Francuzów, ponieważ kręcono tam słynny film z Jeanem Reno – Wielki Błękit.

Dlaczego wszyscy zachwycają się tym miejscem? Bo nadal nie jest komercyjne, zatłoczone i jest bardziej greckie niż może się wydawać. Uroku dodają chodzące wszędzie kozy 🙂 Tak, Amorgos to wyspa kóz i pasterzy! Na wyspie panuje błoga cisza, nawet w szczycie sezonu jest tutaj spokojnie, a turystów na plaży można policzyć w mig! Sami zobaczcie jak wygląda Amorgos w nowym wpisie „Przewodnik po wyspie Amorgos”

Mały przewodnik – zwiedzanie Amorgos

Chora – stolica Amorgos

Miasteczko jest typowym przykładem architektury jaka występuje na Cykladach, wszystkie budynki są białe, mają prosty kształt i wyróżniają się jedynie kolorowymi okiennicami – najczęściej błękitnymi. Panuje tutaj pewnego rodzaju ład architektoniczny, bo na całym archipelagu wysp obowiązuje zakaz stawiania gargameli i kaszalotów architektonicznych. Dzięki temu wszystko wygląda jakby do siebie idealnie pasowało. Za to kocham Cyklady!

Chora Amorgos
Widok na Chorę na wyspie Amorgos.

Chora wydaje się miasteczkiem wymarłym w upalne dni. Mieszkańcy chowają się w kamiennych domach, odpoczywają od upałów, ale koty wylegują się na dobre we wszystkich napotkanych kwietnikach.

W Chorze znajduje się najmniejszy kościół w Grecji – Agios Fanurios. Wnętrze jest bardzo ascetyczne, na ścianach wisi tylko kilka ikon i krzyży. Wyspiarze nazywają kościółek „Świątynią dla trzech wiernych”.

Chora Amorgos
Świątynia dla trzech wiernych – Chora Amorgos.
Greckie koty
Niech wygra najlepszy! 😉
Koty w Grecji
A kuku!

Infrastruktura turystyczna na Amorgos powstała niedawno, prawdziwe bum wyspa przeżywała w latach 90, kiedy to wyspiarze zachęceni filmem Luca Bessona „Wielki Błękit” chętniej zaczęli się przeprowadzać, stad nagła potrzeba stworzenia dróg asfaltowych. Nie wpłynęło to jednak na tradycyjny sposób życia mieszkańców tej wyspy.

Wyspa Amorgos

Wyspiarze to ludzie zamknięci, często siedzą na krzesełkach przed wejściem do swojego domu, z rudymi kotami na kolanach. Są bardzo pomocni, uśmiechnięci, ale jakby żyjący we własnym świecie. Obserwują gdzieś z boku tych co przyjeżdżają na wakacje, trochę niezauważani w letnim turystycznym szale. Wyspa liczy aż… 1900 mieszkańców, którzy przebywają na wyspie sezonowo lub na stałe.

Amorgos - woman with cats
Kobieta z kotami wypatruje przez lornetkę statków, które nadpływają do portu.

Amorgos to wyspa z rodzinną atmosferą. Restauracje prowadzą całe rodziny, w wąskich uliczkach gonią się dzieci, w porcie słychać gwar i śmiech. Amorgos nie jest tak nadęta jak Santorini, jest o wiele bardziej przyjacielska i doskonała do spędzenia wakacji z dziećmi.

Są takie miejsca na ziemi, w których odpoczywam w stu procentach. Prawdziwą sielankę przeżyłam w Siedlisku Sobibór, ale także na Amorgos. Tam czas na chwilę się zatrzymał i co najlepsze – tam kończyłam pisać swoją pracę magisterską z geografii. Czy można marzyć o czymś więcej? W kafejce z widokiem na morze, plażę, z frappe w ręku można tworzyć i być bardziej kreatywnym. Dodam, że nie było tam internetu 🙂 Ostatnie fragmenty pisałam na Santorini i wysyłałam pędem na wrocławską uczelnię. Po powrocie, we wrześniu obroniłam swoje greckie bazgroły.

Aegiali

Mała portowa miejscowość z dużą i szeroką plażą idealną dla dzieci. Przy deptaku prowadzącym wzdłuż plaży znajduje się wiele kafejek i restauracji. Na brzegach rosną tamaryszki, rozstawione są ławeczki więc śmiało można schronić się przed słońcem. Aegiali ożywa kilka razy w ciągu tygodnia, zazwyczaj wtedy, kiedy przypływają duże statki zabierające pasażerów w odległe części Cyklad.

Miejscowość jest spokojna, leniwa, czas tutaj płynie wolniej. Kilka wąskich uliczek z tradycyjną zabudową daje cień i ukojenie od gorących, letnich promieni słonecznych. W stromych uliczkach ukryte są doskonałe tawerny i restauracje.

Plażaw Aegiali Amorgos
Widok z portu na plażę w miejscowości Aegiali.
Aegiali
Wiatraki – to symbol Cyklad, można je znaleźć na większości wysp tego archipelagu.
Kręte uliczki małego Aegiali.
Aegiali Amorgos
Architektura typowa dla Cyklad – białe domki, niebieskie okiennice i kaskadowa zabudowa miasteczek położonych na zboczach gór.
AegialiAmorgos
Szyld restauracji w miasteczku Aegiali.
Aegiali
Aegiali Cyklady Amorgos
Aegiali Cyklady Amorgos
W porannych godzinach miasteczko jest zupełnie puste.

Tholaria

Bardziej senna niż Aegiali, z pięknym widokiem na morze. Na początku lipca odbywa się tutaj festyn religijny, w którym uczestniczą mieszkańcy z okolicznych wiosek. Z Aegiali do Thollari wytyczono pieszy szlak, warto się nim wybrać ze względu na przyrodę – szlak najpierw prowadzi przez oliwny gaj, później stroma ścieżka wiedzie przez suchorośla, zioła, kaktusy i agawy.

Amorgos

Nad białymi domkami góruje niebieska kopuła monastyru. Dawniej do Thollari można było dojechać na osiołku. Starsi ludzie wciąż pamiętają czasy, w których żyli bardziej tradycyjnie niż teraz. Na szczęście Amorgos nie zmieniła się tak radykalnie. Osiołki wciąż są ozdobą tego krajobrazu.

Amorgos
Osiołki na Amorgos
Osiołki to kolejny symbol Cyklad. Można je spotkać na większości małych wysp, ale są również bardzo popularne na Santorini. Są niestety olbrzymia atrakcją i wywożą każdego dnia turystów z portu Santorini do miejscowości Thira. Pamiętajcie, aby takich atrakcji z udziałem zwierząt unikać.

Drogi asfaltowe są tutaj kręte, a krajobrazy zapierają dech w piersi. Na szlaku łatwo spotkać kozy, które nie robią sobie nic z trąbienia i krzyku. Spokojnie przechodzą przez drogę bez zbędnego pośpiechu. Halo! Człowieku, jesteś na Amorgos!

Amorgos
Amorgos

Drogi są bezpieczne, samochodów jest mało dlatego wypożyczenie auta będzie dobrym pomysłem dla wszystkich automaniaków i ciekawskich podróżników. Podróżowanie po wyspie pachnącej tymiankiem i oregano jest naprawdę przyjemne 🙂

Chociaż byliśmy tam krótko to czułam, że odpoczęłam w pełni. Z zazdrością patrzyłam na wyspiarzy, którzy niespiesznie wykonywali swoje obowiązki.

Tholaria
Tholaria Amorgos
Tholaria Amorgos
Tholaria Amorgos
Tholaria Amorgos
Tholaria Amorgos
Tholaria Amorgos

Skoro Amorgos jest taka piękna to dlaczego nie jest tak popularna jak Santorini czy Mykonos? Bo na Amorgos nie ma lotniska. To sprawia, że klientela jest wyjątkowa. Nie ma przypadkowych turystów, są podróżnicy nie bojący się trudów podróży.

Na wyspę można dostać się promem z portu w Pireusie (z lotniska w Atenach jest bezpośredni autobus), lub z Rafiny. Więcej szczegółów jest w poście o Cykladach. Z nadbrzeża w Rafinie odpływa stary i nadający się na żyletki prom o barwnej nazwie „Agios Nikolaos”, który do Świętego Mikołaja ma tyle co piernik do wiatraka. Podróżni za każdym razem muszą się upewnić czy prom aby na pewno odbił od nabrzeża i nie tonie wraz z całą załogą. Jak już się upewnią to pozostaje tylko jedno – modlić się aby dopłynął.

Ja swoją podróż zaczynałam w Pireusie, potem płynęłam na Naxos, tam czekałam kilka godzin na Sea Jeta do Katapoli na Amorgos. Podróż Sea Jetem była jak jazda szaloną kolejką. Prom jest zamknięty, siedzenia są lotnicze z koniecznością zapięcia pasów. Nie ma możliwości chodzenia po promie. Sea Jety pływają bardzo szybko więc nie polecam ich osobom z silną chorobą morską.

Wysiadając z promu wita mnie drewniana deska z napisem WELCOME ON AMORGOS. Schodzę powoli trapem z walizką i skręconą kostką gdzie wita mnie z kolei moja rodzina. Słoneczna Katapola wydaje się być cichą wioseczką, małe restauracyjki wzdłuż wybrzeża i sklepiki z owocami nie sprawiają wrażenia zatłoczonych.

Amorgos Prom

Katapola

Do Katapoli przyjeżdża się zazwyczaj w ostatni dzień pobytu na wsypie. Katapola składa się z trzech osad: Rachidi, Ksilokeratidi i najważniejszej – Katapoli. Wzdłuż nabrzeża królują kafejki. Z przyjemnością spędziliśmy tam poranek wyczekując na prom – siedzieliśmy zajadając słodkie bułki, wszystko popijając zimną frappe.
Katapola to ulubione miejsce Francuzów. Jest obowiązkowym punktem wycieczek ze względu na wrak Olimpii, który został porzucony u zachodniego wybrzeża.

Klasztor Hozoviotissa

Na nagich i ostrych skałach jest biała plamka nie pasująca do reszty krajobrazu. Wyróżnia się swoim kolorem, lśni na horyzoncie. To klasztor Hozoviotissa, w samym sercu wyspy. W czasach obrazoburstwa (ikonoklazmu), kiedy masowo niszczono wizerunki świętych, kobiety i mnisi z legendarnego miejsca Hozova próbowali uratować jedną z ikon maryjnych. Idealna do ukrycia okazała się Amorgos. Prawdopodobnie przyczyną całej tułaczki był islam, a jedyną pewną informacją była ta, że ikona przybyła ze Wschodu i to dla niej poświęcono klasztor.

Klasztor Hozoviotisa

Niemożliwe – to słowo, które ciśnie się wielokrotnie na usta. Jak oni to wybudowali? Wybudowali z pomocą Matki Boskiej. Jak mówi legenda to ona wybrała miejsce powstania klasztoru. Grecy od zawsze na swoje świątynie wybierali miejsca wysoko na skałach, niedostępne, nie to co Europejczycy budujący swoje katedry ze strzelistymi wieżyczkami tak, aby dzwony biły już w samym niebie.

Wdrapanie się do klasztoru to nie lada wyczyn. Strome podejście jest męczące, szczególnie upalnym latem, jednak wchodząc do chłodnego klasztoru czuje się ulgę. Tuż za ikonostasem pojawia się Madonna. Czas nie oszczędził jej rysów twarzy, pozostawił tylko ciemny zarys, zarys postaci. Z kaplicy wszyscy udają się do pokoju dla gości, gdzie zostają uraczeni kieliszkiem słodkiego likieru, szklaneczką wody i lokumi – słodką galaretką, podobną do tych sprzedawanych w Turcji.

Przepiękny widok rozpościera się z tarasu klasztoru. Woda, krystalicznie czysta i przejrzysta, jej błękit zapierają dech w piersi. Tylko zmarszczki na wodzie oddzielają wielki błękit od nieba. Co rusz dziwi mnie grecka fantazja, bo jak ma nie dziwić, skoro takie cuda buduje się w takich miejscach?

Klasztor Hozoviotissa
Klasztor Hozoviotissa
Klasztor Hozoviotissa
Klasztor Hozoviotissa
Klasztor Hozoviotissa
Wielki Błękit Amorgos
Klasztor Hozoviotissa
Klasztor Hozoviotissa
Klasztor Hozoviotissa

Plaże Amorgos

Plaża Mouros

Plaża żwirowa, z krystaliczną wodą. Zejście do wody nie jest strome. Plaża idealna do snoorkelingu – w skałach liczne jaskinie. Na szczycie góry, nad plażą zlokalizowana jest tawerna z pięknym widokiem na morze.

Plaże na Amorgos
Plaże na Amorgos
Plaże na Amorgos

Plaża w Aegiali 

Długa piaszczysta plaża w samym środku Aegiali. Świetna dla rodzin z dziećmi ze względu na rosnące tamaryszki, które dają dużo cienia. Zejście do wody łagodne. Plaża nie nadaje się do snoorkelingu.

Plażaw Aegiali Amorgos
Plaża w Aegiali

Plaża Agia Ana

Skalista i żwirowa plaża, zejście do niej prowadzi kawałek w dół, niedaleko klasztoru Hozoviotissa. Do plaży można dojechać samochodem lub zejść ścieżką ok 30-40 minut z okolic klasztoru. Woda jest krystaliczna i niesamowicie błękitna (deep blue).

Tutaj kręcono film Wielki Błękit. Obecnie jest najsłynniejszą plażą na tej wyspie. W pobliżu nie ma restauracji i tawern. Na plażę należy zabrać napoje i jedzenie we własnym zakresie. Ta plaża nie nadaje się dla rodzin z dziećmi. Uwaga – brak cienia!

Plaża Agia Ana
Plaża Agia Ana
Wielki Błękit
Wielki Błękit Film
Plaża Agia Ana

Agios Pavlos

Żwirowa plaża zlokalizowana ok 5 km od Aegiali. Woda czysta i bardzo przejrzysta, w wielu miejscach punkty idealne dla wędkarzy. Blisko plaży znajduje się tawerna. Co 3 godziny przypływa łóka zabierająca turystów na 3 piaszczyste plaże na wyspę Nikouria.

Agios Pavlos
Agios Pavlos

Opuszczając Amorgos mamy tylko jedną nadzieję…że nasz bilet nie jest w jedną stronę, że jeszcze kiedyś tu wrócimy.

Liczę na to, że ten PRZEWODNIK PO WYSPIE AMORGOS przyda się wszystkim podróżnym. Jeśli tylko potrzebujecie więcej informacji – piszcie! 🙂

Przydatne strony w języku angielskim:
Spis plaż : https://www.greeka.com/cyclades/amorgos/amorgos-beaches.htm
Przydatne info: http://amorgos.gr/amorgos-useful-information/amorgos-links/
Rozkłady promów na Amorgos: http://amorgos.gr/amorgos-useful-information/amorgos-ferries/

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!