Nowy post,  Podróże,  Polska

Zwiedzanie zamku Chojnik – z widokiem na Góry Olbrzymie

Nic tak dawno nas nie zachwyciło jak widoki rozciągające się z zamku Chojnik. Rozległe łąki, lasy, miasta i wsie przycupnęły cicho w dolinie poniżej zamku. Z drugiej strony strome ściany Śnieżnych Kotłów wzbudzają podziw, a bardziej odważnym dodają motywacji. Wspiąć się na Wielki Szyszak i Szrenicę to kilka godzin dość męczącej wędrówki, lecz zdobycie szczytów jest bez wątpienia warte każdego wysiłku. Z Chojnika można podziwiać okoliczne wioski i szczyty Karkonoszy. Położenie zamku jest bez wątpienia fenomenalne. Poza tym, nie tylko my byliśmy zamkiem zachwyceni. Wacław Mrozowski w Dolnośląskich wspominkach pisał tak: „Takich zachodów słońca nie widziałem nigdy i nigdzie, to były pożary, od których łuny biły długo w noc.”

Zapraszam Was zatem na kolejną, tym razem Sudecką przygodę.

Lokalizacja i dojazd

Do Sobieszowa dotarliśmy ze Szklarskiej Poręby. Na zamek można wejść dwoma szlakami – czerwonym i czarnym. Inną możliwością jest zdobycie zamku od strony wsi Zachełmie, gdzie szlak jest o wiele rzadziej uczęszczany i wygląda trochę jak ścieżka z filmu Władca Pierścieni.

Do Kynastu (Chojnika) wstępuje się ponurę jak grób drogą. Przechodzi się kilkanaście kamiennych schodów, dalej wrota wykute w skale, u stóp ruin, i znajduje się na gęsto umajonej zielenią płaszczyźnie, na której dźwiga się potężny jeszcze, choć poszarpany, szkielet starego zamczyska. […]Stanisław Bełza, „Na Chojnik”
W Górach Olbrzymich. Warszawa 1893

Ze Szklarskiej Poręby dojazd zajmuje ok 15-20 minut. Jest dobrą bazą wypadową w Karkonosze, więc jeśli poszukujesz taniego noclegu polecam Ci skorzystać z portalu Airbnb. Zniżkę na nocleg otrzymasz tutaj.

Wejście na zamek jednym ze szlaków to 30 minut wspinaczki. Szlak czarny jest troszkę trudniejszy, ale za to o wiele bardziej malowniczy i warty uwagi. Szlak czerwony prowadzi po wybrukowanej ścieżce na sam szczyt. Jeszcze kilka lat temu wchodziło się tutaj po błotku, a w XIX wieku kobiety były wnoszone na zamek w lektykach!

[…] Wi­dzie­liś­my Choj­nik, gó­rę w po­bli­żu Ciep­lic. A­by się tam dos­tać, na­le­ży do­je­chać po­wo­zem do o­ber­ży we wsi u pod­nó­ża gó­ry, gdzie cze­ka­ją tra­ga­rze z lek­ty­ka­mi. By­łyś­my czte­ry ko­bi­ety, wzię­łyś­my więc tra­ga­rzy, męż­czyźni zaś posz­li z prze­wod­ni­ka­mi pie­szo. […]

hrabina Izabela Czartoryska, 1816
Pradawny las…
Czy ten widok nie przypomina Wam Władcy Pierścieni?

Zamek Chojnik

Zamek położony jest na szczycie góry Chojnik. Sprawdzając pochodzenie nazwy natrafiłam na informację, że zamek niegdyś był otoczony choiną. Niemiecki językoznawca Heinrich Adamy zalicza ją do grupy miejscowości, których nazwy wywodzą się od „von choine = Fichte” (Fichte w języku niemieckim to nic innego jak świerk).

Z Hermsdorfu więc wchodzi się na skalistą 1923 stóp wysoką, iglastemi drzewami okrytą górę, na której są rozwaliny zamku Kynast.

Rozalia Saulson
„Warmbrunn i okolice jego…”
Przewodnik po Cieplicach Śląskich Zdroju i Karkonoszach z 1850 r. 
Choiny rosną wraz z buczyną.
Kora sosny jak mistyczny wzór.

Zamek posiadał niegdyś znakomite warunki obronne. Położony na stromych zboczach tworzących z trzech stron urwiska, opadające w dół na ponad 100 metrów pionowymi ścianami był jak warownia nie do zdobycia. Urwisko opadające do Piekielnej Doliny było najbardziej niebezpiecznym miejscem w tej okolicy.

Dawniej Kynast należał do najwspanialszych i najobronniejszych zamczysk w Niemczech. Mówi mi o tym, uwięziona w starych księgach tradycja, mówi i obraz, jaki znajduje się właśnie pod moją ręką. W księgach czytam, że w roku 1426 cała potęga husytów nie mogła sobie dać z zamkiem tym rady, a na obrazie widzę, że obejmował on przestrzeń o kilka razy od dzisiejszej przestronniejszą. Ale czego pokonać nie mógł ogień z żelaznych, armatnich paszczęk nieprzyjaciół – zniszczyła jedna iskra z nieba.

W dniu 31 sierpnia 1675 roku, w dzień straszny i burzliwy, uderzył w najwyższą basztę zamczyska piorun, w jednej chwili roztrzaskał ją na sztuki, za piorunem przyszedł ogień, i od tego czasu Kynast już nie odzyskał dawnej wspaniałości. Strasznych skutków niełaski Boga nie ośmielili się usunąć w zupełności śmiertelni ludzie, łatali więc już tylko szczerby pomnażające się z dniem każdym, póki nie zaniechali nareszcie tej roboty. 

Stanisław Bełza, „Na Chojnik”
W Górach Olbrzymich. Warszawa 1893
Na czarnym szlaku…

O Piekielnej Dolinie pisała nawet Rozalia Saulson, polska pisarka i pierwsza autorka polskiego przewodnika turystycznego po Karkonoszach i kotlinie Jeleniogórskiej.

Z Kynastu zwykle powraca się drogą cokolwiek przykrą, lecz wynagradzającą to sowicie pięknością widoku ze spodu spadzistej, prawie prostopadłej części góry na zamek i jego skalistą podstawę. Dziwacznego kształtu skały otaczają nas przez część drogi naszej, w jednem miejscu bramę tworząc, którą nazywają piekielną, a tę przepaść skalistą piekłem 

Rozalia Saulson
„Warmbrunn i okolice jego…”
Przewodnik po Cieplicach Śląskich Zdroju i Karkonoszach z 1850 r.
 
Widok na dziedziniec z wieży na zamku Chojnik.

Dziś zamkowi daleko do dawnej świetności. Ostały się jedynie kamienne mury i stare bluszcze, całkiem podobne do tych, które widzieliśmy ostatnio na zamku w Malborku. Mamy wrażenie, że są niezbędnym elementem wystroju każdych kamiennych murów zamkowych.

Podobny bluszcz widzieliśmy na zamku w Malborku.

Zwiedzanie

Wejście do zamku jest przez kamienną bramę, za którą należy skręcić w lewo w stronę Baszty Bramnej do kas. Zwiedzanie zamku odbywa się za niską, jedynie sześciozłotową opłatą (cena w 2019 roku). Kasjerem jest Kasztelan zamku, który niegdyś po zamku oprowadzał turystów i opowiadał ciekawe historie. Jędrek rozreklamował zamek dzięki krótkim filmikom na YT, w których opowiadał o życiu średniowiecznym. Dziś można go spotkać siedzącego w kasie…

W tej właśnie wieży mieści się wcześniej wspomniana kasa biletowa.

Po wejściu na dziedziniec nasze zwiedzanie zamku zaczynamy od wieży, z której rozpościera się widok na pobliskie Karkonosze. W oddali widać potężne Śnieżne Kotły, polodowcowe cyrki, Wielki Szyszak w zachodniej części Śląskiego Grzbietu, Łabski Szczyt i Szrenicę. Trasę ze Szklarskiej Poręby po schronisko pod Łabskim Szczytem, Łabski Szczyt, Wielki Szyszak i z powrotem w stronę Szrenicy, w dół do Szklarskiej Poręby można przejść w 6 godzin. Trasę sprawdziliśmy osobiście, ale napiszemy o niej innym razem.

Kto chce się nacieszyć z Kynastu widokiem rozległym i wspaniałym, niech po krętych schodach wejdzie na szczyt baszty najlepiej jeszcze zachowanej od zniszczenia. Dostrzeże wtedy panoramę pełną uroku i poezji Górą, na której ruiny Kynastu się wznoszą, odcięta jest od całego łańcucha „Olbrzymów” i wygląda jak głowa cukru, nie połączona wierzchołkiem z inną górą. Kiedy się więc stanie na jej szczycie, ma się przed oczyma jak na dłoni, całą, bliższą i dalszą okolicę. Więc na północ rozległą i wdzięczną dolinę Hirschbergu (Jeleniej Góry), usianą miasteczkami i siołami i skropioną mnóstwem jezior i potoków; na zachód wierzchołek Hochsteinu (Wysoki Kamień); na wschód książęce zamki w Fischbacbu (Karpnikacb) i Buchwaldzie (Bukowcu); a na południu, obłoków sięgające, szczyty Rejfträgera (Szrenicę) i Schneekoppy (Śnieżkę).

To wszystko widzi się z baszty Kynastu dalej, w promieniu dwu- i czteromilowym, a tuż tuż pod nogami ma się obraz nie mniej zajmujący a przecież o wiele, zaiste, dzikszy. „Piekielny parów” zarosły gęsto czarnymi drzewami i zasypany olbrzymimi odłamami skał, wije się u stóp twoich, a przed oczyma duszy twojej przesuwają się, kiedy mu się przyglądasz, widma tych, którzy w tajemniczych wnętrznościach jego grób znaleźli.


Stanisław Bełza, „Na Chojnik”
W Górach Olbrzymich. Warszawa 1893 r.
Można tak stać i patrzeć godzinami…
Widok na Góry Olbrzymie, czyli Karkonosze.

Wracając do zamku Chojnik. Największym atutem tej budowli jest jej położenie. Widok jaki rozpościera się na pobliskie wsie i miasteczka oraz potężne Karkonosze jest tak zachwycający, że przyciąga setki turystów każdego roku. Poza sezonem jest tutaj bardzo swobodnie, jednak w miesiącach letnich trzeba się liczyć z dużymi tłumami i kolejkami na wieżę. Jesienną porą okoliczne lasy zmieniają kolor na czerwono-pomarańczowy.

Kynast dziś jest jedną wielką ruiną. Wali się tu i w proch rozpada wszystko. Jak gdyby nikt nie dbał o to, co w spuściźnie po wiekach pozostało, jakby te zmurszałe cegły nie obchodziły, jako żywo, nikogo, niszczeje powoli ale ciągle to, co powinno istnieć wiecznie jako cenny pomnik dawnych czasów, i nikt nie wstrzymuje barbarzyńskiej ręki zniszczenia […]

Stanisław Bełza, „Na Chojnik”
W Górach Olbrzymich. Warszawa 1893
Wejście do wieży zamkowej.
Zdjęcie z okienka wieży na Kotlinę Jeleniogórską.

Legenda o księżniczce Kunegundzie

Legenda o księżniczce Kunegundzie jest jedną z najbardziej znanych w okolicy. Zamek Chojnik słynie z kilku legend, ale to właśnie ta historia miłosna opowiadająca o nieczułej i szydzącej z miłości Kunegundzie jest najbardziej zapadającą w pamięć. Napisała o niej Rozalia Saulson, a treść legendy możecie przeczytać poniżej:

Dawno, bardzo dawno, wieść milczy w którym roku, słynęła cudną urodą i zimnem sercem, osierocona Pani Kynastu, imieniem Kunygunda. Lubiła polowanie i wolność, szydziła z miłości i mężczyzn; bawiły ją westchnienia i żale zakochanych. Nie mogąc się pozbyć natrętnie o jej rękę dobijających się rycerzy, oświadczyła że temu odda rękę, który mury zamku Kynast do koła konno objedzie. Nie odstręczało to rozkochanych odważnych rycerzy, lecz każdy śmiercią przypłacił szalony zamiar, zawrót wtrącał rycerza i konia w przepaść. Samolubnemu sercu okrutnej dziewicy pochlebiało to przekonanie o sile jej wdzięków, tryumfem dla niej każda nowa ofiara, i teraz zadrgała z radości na znak dany trąbką przez wartę na wieżycy, że gość na zamek przybywa. Brama się otwiera, wjeżdża na ognistym karym koniu w błyszczącym hełmie i zbroi stalistej młody wspaniałej postaci rycerz, za nim jedzie wiemy jego giermek. Na sali zamkowej wita go dumna Kunygunda. 

Mija dzień odpoczynku i namysłu przepisany rycerzom dla objazdu murów przybyłym… lecz cóż to z Kunygundą się stało? Rumieni się, blednie, wzdycha, drży na wspomnienie próby czekającej rycerza, który jak mówił, zwabiony jej piękności sławą, przybył zwyciężyć lub umrzeć, jak tylu innych. Pierwszy raz łzę ma w oku pierwszy raz czuje potrzebę modlitwy, nie może znieść myśli narażenia go na śmierć pewną, – wybiega – chce przeszkodzić, zabronić, cofnąć na zawsze wyrok straszny, lecz o cudzie! wśród zgromadzonego jej dworu dzieło już dokonane! Objechał mur bez szwanku rycerz ukochany. Właśnie zeń zjeżdża na dziedziniec, żywo z konia zsiada, i do Kunygundy z wyrazem szczęścia nieopisanego w rysach, rzecze: Pani, nie aby uzyskać Waszę rękę wprawiał Albrecht landgraf turyngski konia do objazdu tych murów, lecz by tamę położyć Waszym okrucieństwom. W domu ukochana żona mnie czeka.
Czyli Kunygunda z rozpaczy w przepaść się rzuciła, albo dni życia w żalu i pokucie spędziła, o tem pewności nie daje podanie.

Rozalia Saulson
„Warmbrunn i okolice jego…”
Przewodnik po Cieplicach Śląskich Zdroju i Karkonoszach z 1850 r

Co warto zobaczyć w okolicy?

Jeśli lubisz zamki to polecamy Ci odwiedzić mało uczęszczane miejsce jakim jest zamek Świny. Pisałam o nim już we wpisie tutaj, więc zachęcam Cię do przeczytania i odwiedzenia tej mało popularnej miejscówki.

Wejście do zamku Świny.

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!