Komunikacja w Kirgistanie
Kazachstan,  Kirgistan

Autostop w Azji Środkowej – podróżowanie po Kirgistanie i Kazachstanie

Łapanie stopa w krajach Azji Środkowej to niecodzienne doświadczenie. Uświadomiłam to sobie dopiero jakiś czas temu, kiedy opowiadałam swoim znajomym co może przytrafić się na bezdrożach Kazachstanu i Kirgistanu. Sprawy dla mnie zupełnie zrozumiałe i oczywiste były dla nich nie do zaakceptowania. Kiedy w większości krajów autostop to darmowa forma komunikacji, w Azji Centralnej nie jest to tak oczywiste. W Gruzji darmowa podwózka jest ukłonem w stronę turysty, w krajach europejskich to norma, a w Kirgistanie i Kazachstanie może nas spotkać niespodzianka.


Łapanie autostopu to jedna z przyjemniejszych wersji podróżowania po Azji Środkowej. Nie ma nic lepszego niż podróżowanie w samochodzie, gdzie muzyka jest włączona na cały regulator, kierowca radośnie śpiewa piosenki w niezrozumiałym języku i zabiera do środka większą niż przewidywana ilość pasażerów.

Bezdroża Kirgistanu
Bezdroża Kirgistanu.

Kiedy po raz pierwszy byłam w Kirgistanie zauważyłam, że sporo osób czeka na poboczu drogi, macha rękoma na znak potrzebnej podwózki. Rzecz ma się tak samo w Kazachstanie. Ze względu na stosunkowo małą ilość przystanków na prowincji Kirgistanu (a właściwie brak przystanków) ludzie czekają na uboczu drogi na marszrutki, taksówki współdzielone (czyli shared taxi) i zwykłą podwózkę. Koleżanka Kirgizka wyjaśniła mi, że to typowe. Podwózka autem, czyli autostop (nie mylić z shared taxi) wychodzi relatywnie taniej niż taxi. W zasadzie znalezienie podwózki nie jest tak trudne, bo wystarczy stanąć na chwilę na poboczu – na pewno ktoś się znajdzie. Prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie takiej podwózki ZA DARMO.

Autostopowe przygody

Zanim przejdę dalej, chcę Wam wyjaśnić, że niewiele razy udało nam się znaleźć transport za darmo. W zasadzie, to udało nam się aż dwa razy. Za pierwszym razem w trakcie pierwszego pobytu w Kirgistanie zabrali mnie Czesi na kazachskich rejestracjach, wracający w stronę Karakolu (z trójką dzieci), a za drugim razem były to Rosjanki mieszkające w Karakolu. I to by było na tyle. Szału nie ma 😀

Marszrutki w  Kochkorze
Shared taxi, czyli współdzielone taksówki w Kochkorze.

Kilka razy znaleźliśmy podwózkę za przysłowiowe „kilka groszy”, większość tras na długi dystans pokonywaliśmy marszrutkami, które wychodzą taniej niż współdzielone taksówki. Marszrutki to przewidywalny środek transportu, poruszają się po określonych trasach czyli marszrutach, więc wiadomo którędy pojadą, Dzięki temu można łapać je na trasie, mniej więcej można obliczyć czas jej przejazdu (na wjeździe do Biszkeku lubią być korki, należy o tym pamiętać), można planować z nimi podróż, szczególnie jeśli nie lubi się niespodzianek. Chociaż i tak uważam, że jakakolwiek podróż po tym regionie to miliony niespodzianek i zdziwień.

autostop w Kirgistanie
Zgadywanka – ilu pasażerów zabrał kierowca?

Z autostopem jest zupełnie inaczej niż z marszrutką. Nigdy nie wiadomo jaką trasą pojedzie kierowca, gdzie po drodze zatrzyma się na odpoczynek i jak długo, oraz jaką ilość nadliczbowych pasażerów będzie chciał ze sobą zabrać. Ta forma jest dla osób, które spodziewają się przygód, dla których czas nie gra roli, które wolą podróż z miejscowymi. To wspaniała możliwość do spotkania ciekawych ludzi, dowiedzenia się więcej o kulturze i kraju, w którym mieszkają. Taka forma komunikacji przeważa nad innymi właśnie dzięki spotkaniom z ludźmi, tym bardziej, że nigdy nie wiadomo kto jeszcze wsiądzie do samochodu.

Kirgiskie drogi
Góry Kirgistanu – w tym człowiek zakochuje się najbardziej.

Bardzo pierwszy raz w Kirgistanie

Tak naprawdę pierwsza darmowa podwózka miała miejsce 5 lat temu, kiedy późnym popołudniem wracaliśmy z Jeti Oguz do Karakolu. Staliśmy w szóstkę na poboczu drogi nie mogąc nic złapać, trochę w desperacji, bo do centrum był spory kawałek. Postanowiliśmy, że rozdzielimy się na trzy dwuosobowe grupy i pojedziemy „na raty”. Nasi znajomi trafili na Kirgizów, którym musieli zapłacić za transport niewielką sumę, a nam udało się zabrać samochodem z młodą parą Czechów i ich trójką dzieci. Samochód był na kazachskich rejestracjach, para wyjaśniła, że wyprowadzili się na stałe do Ałmaty gdzie podjęli pracę. Opowiadali, że Kazachstan jest zupełnie inny, a przynajmniej tak wspomnieli w rozmowie porównując dwa miasta – Biszkek i Ałmaty.

Dla mnie był to kosmos, bardzo chciałam pojechać do Kazachstanu, ale w 2014 roku wciąż obowiązywały wizy, a takowej nie posiadałam. Autostop był hardcorowy, w pięcioosobowym samochodzie jechało siedmiu pasażerów (czterech dorosłych i trójka dzieci w FOTELIKACH). Mam nadzieję, że jesteście w stanie to sobie wyobrazić 😀

Kierowca pytający miejscowego o drogę – Chong Kemin.

Wcale nas to nie zdziwiło, bo kilka tygodni wcześniej kierowca zabrał naszą szóstkę do samochodu 7 osobowego gdzie było już 3 pasażerów. Kierowca był jako czwarty. Tak więc było nas w sumie 10, a była to taksówka. Wysadziliśmy po drodze trzech pasażerów w Balykchy, dopiero później pojechaliśmy do Burany i parku Chong Kemin za 1500 somów.

Zanim wejdzie się do samochodu warto zapytać o cenę. Nie można się tego wstydzić, ale trzeba mieć w głowie, że nie każdy autostop będzie za darmo. Czasem usłyszymy „bezplatna”, jednak w większości przypadków kierowca poda cenę, którą można negocjować.

Chong Kemin – Kirgistan.

Drugi darmowy autostop zabrał nas z Kanionu Skazka do Tosoru, gdzie spaliśmy w Tonya Jurth Camp (bardzo polecam). Zatrzymały się wtedy dwie Rosjanki, które bez żadnych oporów zabrały nas do samochodu. Byłam zdziwiona, że nie chcą żadnych pieniędzy, do tej pory na trasie spotykaliśmy się tylko z płatnym autostopem. Żałowałam, że nie miałam żadnej pamiątki z Polski, jakiegoś małego gadżetu do wręczenia. Zawsze coś ze sobą zabieram, tym razem nie miałam nic.

Z przygodami zawsze najlepiej

Jak wspominamy nasze płatne i bezpłatne autostope wspomnienia? Bardzo dobrze! Zawsze było zabawnie, zawsze 🙂 Żałujemy, że nie mogliśmy tam zostać dłużej, na pewno byłoby więcej takich wspomnień.

Poszukujesz informacji? Zajrzyj do zakładki Kirgistan i Kazachstan!

Komunikacja w Kirgistanie
Czy zmieści się jeszcze jakiś pasażer? 🙂

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!