Kirgistan,  Podróże

Wieża w Buranie i dolina Chong Kemin – nieznany Kirgistan

Wieża w Buranie może nie jest największą atrakcją Kirgistanu, ale trzeba ją zobaczyć. Budowla mierzy 24 metry i znajduje się na polach Kegeti. Jest pozostałością ceglanego minateru z XI wieku, a także ostatnią budowlą starożytnej cytadeli Balasagun. Cytadela została odkopana w 1970 roku przez rosyjskich archeologów.


Dojazd do Burany

W Tamchi „wynajęliśmy” taksówkę wraz z kierowcą. W trakcie czekania na marszrutkę (o marszrutkach pisaliśmy w poście o transporcie w Gruzji) zatrzymał się nieoznakowany samochód. Mężczyzna zapytał gdzie chcemy jechać i zaproponował cenę – 3000 somów w pierwszym momencie powaliło nas z nóg więc odmówiliśmy. Cała nasza szóstka nie była zbyt zadowolona. Na drodze nie widzieliśmy żadnej marszrutki w kierunku Biszkeku choć codziennie przejeżdża ich tędy mnóstwo. Wieża w Buranie była naszym celem i priorytetem w tym dniu. Mężczyzna z taksówki nie dał za wygraną. Po krótkich negocjacjach ustaliliśmy cenę 1700 somów za trasę tam i z powrotem. Wsiadając do taksówki okazało się, że w środku podróżuje już starsza kobieta, dziecko i 30 latka.

– No to jak, 1500 somów? Bo w aucie już ktoś siedzi….
– Da. OK.

Cena ostateczna za podróż z Tamchy do Burany : 1500 somów = 80 zł
Dwie kobiety i nastolatek na tylnym siedzeniu, 6 studentów i kierowca. Razem 10 osób w taksówce.
Przejechaliśmy kilka kilometrów i złapała nas policja. Powszechne i normalne zjawisko w Kirgistanie. Kierowca wysiadł i porozmawiał z policjantami, uścisnęli sobie dłonie… ok, można jechać dalej. Dziesięć osób w samochodzie nie było żadnym problemem. Tak naprawdę policja nawet nie zauważyła, że jest nas za dużo. Tutaj chodzi o coś innego. Łapówka to normalna rzecz, kiedy zatrzymuje Cię policja wychodzisz z auta na 30 sekund. Dzień dobry, łapówka i do widzenia. Nic więcej. Łapie się  prawie każdego kierowcę.

Wieża w Buranie i dzikie pustkowia

W następnej miejscowości wysadziliśmy dwie kobiety i nastolatka oraz udaliśmy się zobaczyć wieżę w Buranie. Kiedy dotarliśmy na miejsce z nieba lało się 40 stopni, a wieża stała na dzikim, pustynnym pustkowiu. Na wieżę można się wspiąć. Stopnie bardzo wysokie, strasznie stromo i nie ma światła. Nie polecam osobom z klaustrofobią. Widok z wieży pozwala zobaczyć wielką równinę rozciągającą się pomiędzy dwoma pasmami gór… zielono-żółto-pomarańczowe pola, kilka drzew, krowy, mężczyzna na koniu. Wszystko. Gdzieś w oddali majaczą kamienne posągi starożytnych Turkutów.

Kamienie nagrobne są ozdobione fantazyjną, arabską kaligrafią, a także surowym alfabetem nestoriańskich chrześcijan. W lokalnym muzeum można zobaczyć matematyczną planszę gry „Toguz Korgool” (popularna gra na terenie Azji Centralnej od XI wieku) oraz statuę Buddy siedzącego w pozycji lotosu.

Są też kawałki ceramiki, rury wodociągowe do transportu wody z gór, muszle służące do płacenia na trasie Jedwabnego Szlaku,

Z wieżą w Buranie związana jest historia o zamkniętej w niej księżniczce:
„Mędrcy naradzali się długo i ogłosili, że córka chana będzie najszczęśliwsza na świecie. Lecz najstarszy z nich podszedł do chana i rzekł:
– Panie, wolę być ukarany, niż ukrywać prawdę. Przeznaczenie twojej córki jest bardzo smutne – zginie od ukąszenia karakurta, zanim osiągnie pełnoletniość. Chan popatrzył surowo na mędrca, lecz ten nie zmienił zdania. – Bądź przeklęty razem z twoją przepowiednią! – krzyknął chan i rozkazał wybudować wysoką wieżę, a pod nią lochy, do których wtrącono mędrca. Na szczycie wieży była mała komnatka, gdzie zamieszkała córka chana.

Po stromych schodkach wnoszono jej jedzenie, które sprawdzano trzy razy, aby nie ukrył się tam żaden jadowity pająk. Czas upływał. Dziewczyna skończyła szesnaście lat i stała się jeszcze piękniejsza. Chan przyszedł złożyć jej życzenia urodzinowe i przyniósł kiść soczystych winogron. W duchu pomyślał, że przepowiednia na pewno się nie spełni. Córka sięgnęła po owoce i krzyknęła – ukąsił ją pająk, siedzący głęboko w środku grona. Ojciec nie mógł przeboleć jej śmierci i wkrótce sam umarł z żalu. Od tego czasu wieża Burana stoi samotnie, podziwiana tylko przez przejeżdżających podróżnych.” [źródło: www.kyrgyzstan.pl]

Dolina Chong Kemin

Po zobaczeniu wieży w Buranie poczuliśmy niesmak i niedosyt. Chcieliśmy więcej. Rozpoczęliśmy negocjacje dot. powrotu oraz ceny za drogę do Tamchy. Po drodze chcieliśmy zobaczyć dolinę Chon Kemin, graniczącą z Kazachstanem. Dolina ma długość 80 km i znajduje się w parku narodowym. Droga w większości jest szutrowa i można ją pokonać autem terenowym ale Kirgizi wjadą tam nawet osobówką z niskim podwoziem. Sama dolina słynie z licznych pastwisk, jezior górskich i przepięknych widoków na góry Tien Shan.

Do pewnego momentu dojechaliśmy z naszym taksówkarzem autem, dalej szliśmy pieszo w górę doliny. Po drodze spotkaliśmy kirgiskich hodowców bydła. Mój entuzjazm był tak wielki, że nie mogłam przejść obojętnie, zapytałam i już po chwili siedziałam na grzbiecie konia. Ten moment zadecydował o kolejnej podróży w ten region świata. Wiedziałam, że do Kirgistanu muszę wrócić.

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!