Książka w podróży: Książki o Azji Centralnej

Browse More

Amorgos: Wielki Błękit na Cykladach

Browse More

Ażurowe balkoniki, szkło i metal oraz magia za rogiem uliczki, czyli spacerem po Tbilisi

Browse More

Książka w podróży: Książki o Azji Centralnej

To spis mój indywidualny, większość tego co udało mi się samej zgromadzić lub też zdobyć cudem. Idea wolnego podróżowania ma w sobie to, że poleca nam przemieszczać się pociągiem z książką dotyczącą danego regionu. Jest to jedna z metod lepszego poznania miejsca, jego historii, kultury czy przyrody. Jeśli tylko zapragniecie pojechać pociągiem przez step kazachski z Astany do Ałmaty to koniecznie z tymi książkami w plecaku.

Dlaczego tydzień w Biszkeku to zdecydowanie za krótko?

Rodzice na wieść o tym, że jadę do Kirgistanu osłupieli. Tata zrobił wielkie oczy, złapał się za głowę i zadał zasadnicze pytanie „Po co ty tam jedziesz?”. Tylko znajomi z geografii wiedzieli gdzie leży Kirgistan, reszta zapytała gdzie to jest, czy jest tam cywilizacja czy raczej tylko pustynia. Oburzyłam się Continue Reading

Skamiejka – z krótką wizytą w Rosji

Po ostatniej wizycie we Włoszech, zjedzeniu Cacio e pepe, spaghetti aglio olio peperoncino, pizzy, tortelloni, tortellini i innych włoskich wynalazków powiedzieliśmy basta! Wróćmy do Europy środkowo-wschodniej albo nawet bardziej na wschód, przecież za niedługo tam jedziemy, a okazji do poznania kuchni wschodniej nie mamy zbyt wiele. Na szczęście wracając głodni Continue Reading

Narty we Włoszech na własną rękę czy z biurem podróży? Porównanie cen.

Znając już wszystkie koszty naszego wyjazdu szukałam podobnej oferty w biurach podróży, które organizują ferie we Włoszech w regionie Belluno, a konkretnie oferujące pobyt z wyżywieniem w okolicach Alleghe w ośrodku Ski Civetta. Wybrałam jedno z internetowych biur podróży, które zapewniało w swojej cenie podobny pakiet usług i udogodnień, aby móc porównać to z naszym wyjazdem.

Amorgos: Wielki Błękit na Cykladach

Dlaczego wszyscy zachwycają się tym miejscem? Bo nadal nie jest komercyjne, zatłoczone i jest bardziej greckie niż może się wydawać. Uroku dodają chodzące wszędzie kozy, zobacz jak wygląda ta wyspa!

Milos, Grecja: Rejs statkiem warty zapamiętania!

Do wyprawy po Cykladach każdy z nas przygotowywał się długo. Najpierw mama – nasza główna planistka rodzinna, potem reszta marudzącej rodziny i w końcu nasi znajomi, bo pojechaliśmy tam nawet z dużą ekipą przyjaciół. Najpierw wylądowaliśmy w Adamas, ale jak to wszystko się rozpoczęło i czy warto tam pojechać przeczytacie poniżej. 

Ashlan Fu – kirgiska zupa narodowa

Każdy, kto zawita do Karakolu musi wstąpić na wielki bazar karakolski, usiąść przy wspólnym stole z Kirgizami i zjeść w tej niepowtarzalnej atmosferze Ashlan Fu. Blaszaki pokryte blachą falistą, długie ławy z tanią ceratą, porcelanowe miseczki z zimną zupą, głośny gwar i ciepły pierożok na małym talerzyku pozostanie na długo w Waszej pamięci. 

Podróż historyczna: Jak dawniej na Śląsku świętowano – o zwyczajach, wierzeniach i praktykach magicznych w Święta Bożego Narodzenia

Wigilia to szczególny dzień, który obfitował w najwięcej wierzeń i praktyk magicznych. Wszystko po to, by rodzinie zapewnić zdrowie, szczęście, korzyści, przychylność losu oraz dobry zbiór następnego roku. Sposób zachowania się, gest lub drobne zdarzenie mogły wpływać na wydarzenia następnego roku. Wszystko było symboliczne, a do tego Ślązacy zawsze przywiązywali dużą wagę. Tradycja mówiła przysłowiami: „Jakiś w Wilijo, takiś cały rok”, „Kto oberwie w Wilijo, tyn bydzie bity cały rok” itp. Z tego powodu najbardziej posłuszne starały się być dzieci – nikt przecież nie chce być ukaranym lub karconym w najbliższym roku. Wystrzegano się również kłótni i sprawiania bliźnim przykrości. Wszystko w myśl przysłowia.

Ażurowe balkoniki, szkło i metal oraz magia za rogiem uliczki, czyli spacerem po Tbilisi

Tbilisi – mistyczna stolica, największe miasto Gruzji i prawdziwa perełka w tej części Azji. Czy warto tam pojechać? Jeśli już tam jesteśmy, to co warto zobaczyć? Zapraszam do wspólnej podróży po tym niesamowitym mieście!

Polska na weekend: Świąteczny Nikiszowiec

Po raz pierwszy pojechałam na Nikiszowiec na studiach, jakieś cztery lata temu, przypomniałam sobie wtedy artykuł z NG o śląskich świętach, obrzędach i górnikach. Dzielnica mnie zachwyciła, była zupełnie inna od tych wszystkich ślōnskich familoków, które znam z Rybnika, Czerwionki i Chwałowic. Nikiszowiec wybudowano w latach 1908-1915 na terenie gminy Janów i wtedy zaczyna się jego historia. Jarmark jaki zorganizowano w ten weekend przekroczył moje oczekiwania – był z dużym śląskim akcentem, a Śląsk kocham bo stąd pochodzę. Tutaj mieszka moja rodzina, tutaj się wychowałam i bardzo szanuję, kultywuję tradycje rodzinne. Tu gdzie aktualnie mieszkam nie boję się mówić skąd pochodzę i jestem dumna ze swojego pochodzenia. Tęsknię, praktycznie zawsze, więc wracam jak najczęściej mogę 🙂