Przepisy,  Zero waste

Pudding chlebowy – sposób na zapomniany kawałek chleba

Marnujemy zdecydowanie za dużo jedzenia. Jednym z najczęściej marnujących się produktów jest pieczywo, dlatego kilka akapitów niżej pokażę Wam, jak z suchego kawałka chleba wyczarować pudding, który zachwyci domowników. To niesamowite co można zrobić z jajek, mleka, bakalii, suchego kawałka pieczywa i owoców lub konfitury. Kiedyś na marnowanie chleba nie mogliśmy sobie pozwolić. Dziś, niezjedzone i zapomniane kawałki z nadpleśniałym brzegiem wyrzucamy do odpadków bez sentymentu… Gdzie podział się szacunek do każdego kawałka pieczywa? Ulotnił się z masową produkcją, pieczywem z ciasta mrożonego i ogólnym dobrostanem.

Kiedyś to było…

Pamiętam dokładnie, jak dziadek jadł chleb. Wilgotnym palcem zbierał każdy, nawet najmniejszy okruszek chleba. Opuszkami palców przesuwał je po talerzu, żeby zjeść pieczywo do ostatniego okruszka. Nic się nie marnowało, bo zawsze wspominał czasy dzieciństwa i wojennego niedostatku. Chleb, który ja pamiętam z domu rodzinnego, był zupełnie inny od tego, który kupowałam, będąc już na studiach czy pracując w Warszawie. Nie był już tak smaczny, zazwyczaj był z ciasta mrożonego. Jakość odbiegała od ceny na każdym kroku.

Pamiętam też, że chleb nazywało się „od Grzegorza”, to ten z Rybnika, „od Gembolisa”, czy „od Podpłońskiego”. Zawsze wiedzieliśmy, że akurat TEN jest najlepszy. Chleb nawet w trzecim dniu był pyszny, choć może trochę ostrzejszy, bo nabrał już czerstwości. Chleb był dobry do ostatniego kęsa, o piętce można było pomarzyć!

Dziś modlę się, żeby zakupiony w jakiejś piekarni, jakiś chleb nie spleśniał na następny dzień. Smak pieczywa porównuję do tego z domu rodzinnego. Zawsze stwierdzam to samo „Na Śląsku mamy najlepszy chleb…”.

Do ostatniej kromki

To, co zostaje i czego nie pożre Rhizopus stolonifer, czyli rozłożek czerniejący, kolonizator niedojedzonego chleba, ląduje w chlebaku na dosuszenie. Czeka na lepszy moment, czyli na pudding chlebowy z zasuszonych części chleba. Bywa, że nie zdążę, zapomnę. Wtedy do akcji wkracza pleśń. Kolonizuje i zabiera kromkę po kromce. Z takiego chleba nie zrobię już nic. To, co uratuję i dobrze przechowam, doczekuje się śniadaniowego odkrycia, słodkiego deseru z owocami i konfiturą lub wersją z czekoladą. Ten, kto wymyślił pudding chlebowy, powinien dostać Nobla w dziedzinie Niemarnowania. Pudding to jeden z dwóch sposobów na chleb, o który nikt się nie zabijał do ostatniej kromki. Ten drugi to sposób ze Śląska na zupę wodzionkę. O niej będzie następnym razem.

Na (nie)zmarnowanie

1 bochenek chleba – 462 litrów – tyle potrzeba wody do wyprodukowania jednego bochenka chleba. Czterysta sześćdziesiąt dwa litry wody, czyli trzysta osiem butelek 1,5 litrowych. Zobrazowanie tego w ten sposób daje już do myślenia, a przecież wielu z nas nie zdaje sobie z tego sprawy. Nikt z nas przecież nie pomyśli ile potrzeba zużyć wody do produkcji jednego bochenka chleba. Jak widać nie mało.

Sposób na chleb

Kluczem do lepszego gospodarowania jest zjadanie do końca. Czasem jednak zapomnimy, zatem kluczem do niemarnowania powinno być dla nas przechowywanie w odpowiedni sposób. Jedni chleb mrożą, u innych znajduje zastosowanie przy zagęszczaniu zup, bułki przerabia się na bułkę tartą, a lekko zeschnięte kromki mogą być wykorzystane na grzanki lub francuskie tosty maczane w mleku i jajku.

Ja ze swojej strony mogę polecić Wam pudding chlebowy, który sprawdzi się w wersji śniadaniowej na słodko. Poniżej lista potrzebnych produktów i przepis na wykonanie.

Lista produktów:
– 2-3 szklanek chleba
– 2 szklanki mleka
– 2-3 jajek
– mała śmietana 18%
– 2 łyżki masła
– 4-5 łyżek cukru lub miodu
– bakalie (zazwyczaj garść i trochę)
– kilka kostek czarnej czekolady (od 5 do 6)
– opcjonalnie jeden banan, jedno jabłko lub konfitura/powidła (jedno z podanych)

Chleb pokrusz na mniejsze kawałki. Zalej mlekiem, odczekaj, aż wszystko nasiąknie. Chleb może nasiąkać nawet kilka godzin. Aby chleb dobrze się namoczył, możesz pozostawić wszystko na noc w lodówce. Do chlebowej masy dodaj rozbite trzepaczką jajka, śmietankę, masło i cukier. Wymieszaj wszystko delikatnie, ale dokładnie. Na koniec dodaj bakalie, pokrojony w kostkę owoc lub pokruszoną czekoladę. Osobiście lubię dodać dużo orzechów i suszoną żurawinę. Wymieszaj delikatnie i wylej chlebową masę do naczynia (najlepiej żaroodpornego), które jest wysmarowane masłem i w którym upieczesz pudding.
Pudding piecz od 30 do 40 minut w temperaturze 175 stopni. Pudding można podawać z konfiturą lub powidłami, lekko oprószony cukrem pudrem.

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!