Otwarta krytyka władzy, dwukrotne obalenie prezydenta i wszechobecny Lenin – kirgiskie ciekawostki

Jak pokazać różnorodność kraju, który w 93% procentach pokryty jest górami? Pokazać góry! Kirgiskie krajobrazy to przepiękne dziewicze tereny, które zainspirują nie tylko młodych, ale i tych starszych podróżników. Co zatem należy wiedzieć o kraju, który z pozoru nie ma nic ciekawego do zaoferowania poza przyrodą? Przeczytajcie kilka ciekawostek, o których na pewno do tej pory nie wiedzieliście! Tym razem post z historią, polityką i demokracją w tle. 


Prezydencki rekordzista regionu

Kirgistan jako jeden z proradzieckich krajów Azji Środkowej może poszczycić się rekordem w ilości prezydentów. Rekordem środkowoazjatyckim, bo w innych sowietstanach ilość prezydentów jacy obejmowali urząd nie przekracza liczby 2. W Kazachstanie i Uzbekistanie niezmiennie od rozpadu ZSRR panują ci sami przywódcy, namaszczeni przez samego Gorbaczowa.

Demokracja

Kirgistan jest najbardziej demokratycznym krajem Azji Środkowej. W tym biednym państewku wprowadzono parlamentaryzm ograniczając władzę prezydenta. W pozostałych proradzieckich krajach panuje absolutyzm.

Otwarta krytyka władzy

Demokrację i wolność można w Kirgistanie zauważyć, chociaż podróżując po Kazachstanie początkowo nie zauważyłam różnicy pomiędzy tymi dwoma krajami, aż do momentu, kiedy spotkałam naszego przewodnika, który prowadził nas do jeziora Song Kul. Otwarte krytykowanie władzy, wyśmiewanie prezydenta i przywoływanie czasów kiedy wszystkie byłe republiki należały do Związku Radzieckiego, są powszechne.

„Kak był sajuz” było łatwiej…

Wielokrotnie słyszałam z ust ludzi „Kak był sajuz, była rabota.” Większość ludności wiejskiej przeprowadziła się do stolicy,  reszta na wsiach próbuje pracować w turystyce, ale dopiero uczą się wszystkich tajników i pracy z turystą i podróżnikiem. Stolica za to tętni życiem, bliżej jej do rosyjskiego miasta niż typowo kirgiskiego miasteczka. Nie ma filcowych białych czapek zwanych kałpakami, które noszą mężczyźni w mniejszych miejscowościach Kirgistanu, rzadko które kobiety chodzą w chustkach na głowie, chłopcy naśmiewają się z porywania dziewczyn w celu zamążpójścia. Stolica zrobiła się modna. Na ulicach króluje jeans, Adidas i liczne podróbki Gucciego za 4 dolary, LV czy Michaela Korsa. Rosyjski opanował ulice, po kirgisku rozmawia się na bazarach i w marszrutkach.

Różnorodność i stabilność po rozpadzie ZSRR

W Kirgistanie około 70% ludności to Kirgizi, mniej niż trzysta siedemdziesiąt tysięcy to Rosjanie, z czego większość z nich mieszka w Biszkeku. Osobiście bardzo polecam Biszkek na dłuższe spacery. Stolica jest bardzo zielona, a parki i skwery nawadnia woda z topniejącego śniegu z okolicznych gór. Stolica niewiele zmieniła się od momentu rozpadu ZSRR bo została najmniej przebudowana. Nadal w mieście są szerokie ulice, aleje porośnięte szpalerami drzew i pamiątki z zamierzchłych czasów. Kirgistan jako jedyny kraj Azji Centralnej nie pozbył się pomników Lenina.

Źródło: http://www.drheckle.net/2014/05/lenin-for-three.html

Nowe imię stolicy

Zmieniła się jedynie nazwa miasta. Wcześniej Frunze – dzisiaj już Biszkek. Nazwa Frunze używana była do 1991 roku, ku czci jednego z bolszewickich przywódców, który się tu urodził. Później przyjmowano jeden z wariantów – Piszpek – pochodzenie tego słowa wywodzi się z kirgiskiej nazwy bukłaka używanego do wytwarzania kumysu. Znaczenie tego słowa w języku sogdyjskim oznacza „osada u stóp gór” co byłoby najtrafniejszym tłumaczeniem, bo za socjalistycznymi molochami wznoszą się niebiańskie góry Tien Shan.

Stary, poczciwy Biszkek

Biszkek to dość biednie miasto w porównaniu do Astany, która lśni modernizmem i wypolerowanym marmurem. Nazwy ulic z socjalistycznych zostały zmienione na kirgiskie. Socjalistycznych działaczy i przywódców zmieniono na kirgiskich bohaterów, pisarzy, poetów i aktorów.

Z wyglądu Biszkekowi jest bliżej do zachodu niż pozostałym socjalistycznym republikom. W mieście pełno jest kolorowych reklam kosmetyków, produktów, chińskich neonów, licznych podróbek na betonowych, szerokich ulicach i alejach miasta. Pachnie kiczem i tandetą, ale wyczuwa się wolność. Wolność i biedę niestety.

Źródło: https://www.pinterest.com.au/neverclassy/

Walka o demokrację

W Kirgistanie o demokrację walczyła ludność, która sprzeciwiła się władzy i protestowała przeciwko prezydentowi, aż do momentu obalenia jego rządów. Nie raz, bo aż dwukrotnie udało im się obalić prezydenta.

Wszystkiemu winna jest bieda, która daje najlepsze warunki do rozwoju rewolucji, a Kirgistan należy do najbiedniejszych byłych republik radzieckich. Ponad jedna trzecia ludności Kirgistanu żyje poniżej granicy ubóstwa. Dochodzi do tego całkowita zależność finansowa od dochodów emigrantów zarobkowych w Rosji. Bieda na wsiach jest widoczna na każdym kroku, za to w mieście wzdłuż ulicy emeryci rozstawiają nieliczne rzeczy z własnego dobytku, które można zakupić. Są to książki w języku rosyjskim, wazoniki, aparaty Zorka, zabawki a także wiaderko jabłek z własnego ogródka czy kubek truskawek, malin. Co kilkaset metrów siedzą kobiety z wagami – można się zważyć za 5 somów, niektóre z kobiet posiadają ciśnieniomierze, a opłata za usługę wynosi od 5 do 10 somów.

Bezpieczeństwo w Kirgistanie

W Kirgistanie jest wyjątkowo bezpiecznie, chociaż nie zaleca się spacerowania nocą, ze względu na liczne napaści i rabunki. Policji jest dużo w całym kraju. Nam zdarzyło się być skontrolowanym na dworcu w Biszkeku i to tylko ze względu na palenie papierosów z miejscu zakazu. Policjant przywitał się przez podanie ręki, poprosił o paszport i pogroził palcem… Chciał pewnie wlepić mandat, ale Kirgizi z marszrutki tak nas otoczyli, że policjant nie miał odwagi wypisać świstka, a że dodatkowo napisanie słowa KRZYSZTOF było trudne, to wolał sobie darować…