Jak dostać się na Lofoty i jak po nich podróżować?

Zaczynając planować swoją podróż na Lofoty musisz dobrze określić co tak naprawdę będziesz tam robić. Lofoty to małe wyspy, szybko je można zwiedzić, ale sposobów na spędzenie tam wolnego czasu jest mnóstwo. Musisz pamiętać, że ceny są o wiele wyższe więc jeśli ograniczają Cię pieniądze swoją podróż na Lofoty musisz dobrze zaplanować. 


Podróż samolotem

Na Lofoty szybko dostaniesz się samolotem z każdego lotniska w Polsce. Lot jest z przesiadką, lub nawet dwiema w zależności od tego jaką wybierasz opcję. Niestety nie ma lotów bezpośrednich. Na początek musisz wybrać lot do Oslo. My naszą podróż rozpoczynaliśmy z Gdańska ze względu na to, że loty w wybranym przez nas terminie były o wiele tańsze. Do Oslo lata wiele linii lotniczych w tym tani przewoźnik norweski Norwegian.

Kolejnym krokiem jest rezerwacja lotu na trasie Oslo-Bodo. Bodo to lotnisko lokalne, o wiele mniejsze niż niektóre polskie lotniska, ale dobrze dostosowane do potrzeb podróżujących i skomunikowane blisko centrum Bodo. Tak naprawdę na piechotę z lotniska do centrum jest ok 15 minut. Przed lotniskiem stoi sporo taksówek i autobus, którym dotrzecie do centrum jeśli wasz bagaż jest zbyt duży aby iść.

Ważna informacja dla podróżujących
przez międzynarodowe lotnisko w Oslo Gardermoen

Wykupiliśmy wszystkie nasze loty Norwegianem, zrobiliśmy to na dwóch rezerwacjach z Polski do Norwegii (trasa Gdańsk-Oslo-Bodo) oraz powrót (Bodo-Oslo-Warszawa). Pierwszy raz lecieliśmy tymi liniami ale mogę Wam je śmiało polecić. Po wydrukowaniu rezerwacji w lewym górnym rogu jest kod do zeskanowania przed wejściem do strefy SECURITY lub na pokład samolotu. Co najważniejsze w tej informacji – jeśli masz bagaż, który poleci w luku przed odlotem musisz go odprawić.

Na twojej rezerwacji nie będzie wtedy kodu lub będzie informacja, że musisz się odprawić. W trakcie odprawy zostanie wydrukowany dla Ciebie boarding pass czyli twój bilet. Jest to standardowa procedura dla wszystkich linii lotniczych. Nasz lot do Oslo był międzynarodowy, ale lot do Bodo był już lotem na terenie Norwegii, więc był lotem krajowym. W tym przypadku na lotnisku w Gdańsku dokonaliśmy odprawy na oba loty, wydrukowano nam boarding passy i tym samym nie musieliśmy się martwić o nasz bagaż, który spokojnie sobie leciał do Bodo.

Dlaczego Norwegian jest godny polecenia? Bo żadna inna tania linia lotnicza tak się Wami nie zaopiekuje jak Norwegian. Na 24 h przed wylotem do Oslo dostaliśmy wiadomość smsem, że jeśli nasze loty są skomunikowane na terenie kraju (a tak było ponieważ lecieliśmy tego samego dnia i z tego samego lotniska do Bodo) to należy iść prosto do wyjścia (gate) na pokład samolotu.

To dość ważne ponieważ lądując na lotnisku należy kierować się na domestic transfer, żółtą bramkę w strefie D2, która przeprowadza podróżnych do strefy lotów krajowych. I tutaj miła niespodzianka. W strefie D2 wyświetlają się wszystkie samoloty, które przylatują na lotnisko. Zanim przejdziesz przez bramki musisz poczekać od 20-40 minut aby twój bagaż został przygotowany.

W tym czasie czekasz, aż pod twoim numerem lotu i destynacją z której przybyłeś wyświetlą się trzy pierwsze litery twojego imienia i nazwiska. To oznacza, że twój bagaż dotarł, został rozpoznany, a ty możesz spokojnie przejść przez żółte bramki. Należy podejść do wejścia, zeskanować bilet, miła Pani pokaże Ci zdjęcie Twojego bagażu i zapyta „Czy to Pański bagaż?”, wtedy będziesz jak w siódmym niebie i spokojnie przejdziesz na swój lot krajowy …. Ach jak błogo i spokojnie nie martwić się o nic.

Lot z Oslo do Bodo trwa godzinę. Krótko, jak na pokonanie dość sporych odległości. Lotnisko w Bodo jak już wspomniałam jest bardzo malutkie, ale urokliwe, w toalecie w dużym wazonie stoją zawsze świeże kwiaty 🙂

Na Lofoty – promem z Bodo do Moskenes

Z Bodo na Lofoty można dostać się promem. Promy odpływają kilka razy dziennie, a aktualny rozkład można znaleźć na stronie przewoźnika oraz na stronie poświęconej w całości Lofotom. Więcej informacji o rozkładzie znajdziecie tutaj.

Jak dostać się z lotniska w Bodo do portu?

Na szczęście z lotniska do portu jest kilka minut piechotą. Idąc naprawdę wolno dojdziecie w 30 minut. Wychodząc z lotniska kierowaliśmy się na prawo, przeszliśmy przez pasy na drugą stronę ulicy i weszliśmy w zabudowania idąc tak naprawdę przed siebie. Droga zaczyna później schodzić lekko w dół, pomiędzy budynkami zobaczycie nabrzeże i stojące w porcie statki.

W porcie jest mała poczekalnia, kilka stolików i toalety. W poczekalni przesiedzieliśmy sporo czasu czekając na prom, na upartego trzeba mieć tylko karimatę i śpiwór, żeby rozłożyć się w kącie na podłodze i przespać tam noc. W poczekalni brak kontaktów aby podładować telefon! Jeśli wasza podróż jest długa zabierzcie ze sobą powerbanka. My znaleźliśmy tylko jedno gniazdko w przejściu pomiędzy toaletą a poczekalnią.

Bilety na prom zakupuje się na statku. Trzeba ustawić się w kolejce, podchodzi wtedy ktoś z obsługi i sprzedaje bilet. Cena za dwie osoby dorosłe to 425 NOK (ok 210 zł wrzesień 2017 r.).Prom do Moskenes płynie od 3 do 4 h.

Nie pływa przy złej pogodzie! Pamiętajcie o tym, kiedy planujecie swoją podróż, gdyż może się ona przedłużyć. Nasz prom był opóźniony ze względu na silny wiatr. Statek przypłynął 1,5 h później. Fale były bardzo duże, więc jeśli masz chorobę lokomocyjną zabierz silne środki. Ja nie miałam do tej pory takich problemów, ale podróż na Lofoty mnie pokonała i była istnym koszmarem. Cztery godziny w kabinie toalety nie były moim marzeniem, ale duże fale i silny wiatr nie pozwalały mi normalnie funkcjonować. W takich sytuacjach warto poprosić obsługę o pomoc.

Na promie jest wydzielona strefa dla dzieci! Warto o tym wiedzieć, znajduje się na środkowym pokładzie promu.

Samolotem z Bodo do Leknes i Svolvær – bezpośrednio na Lofoty

Jeśli nie chcecie płynąć promem to zostaje jeszcze samolot. Cena ok 400 zł tam i powrót liniami Wideroe. Tej opcji nie wypróbowaliśmy, ale jest ona przede wszystkim dla osób cierpiących na chorobę morską.

Komunikacja publiczna na Lofotach

Niestety to jedna z rzeczy, która kuleje i nie mogę powiedzieć o niej nic dobrego. W rozkładzie jazdy trzeba się dobrze rozeznać, same rozczytanie planu zajęło mi kilka chwil. Autobusy odjeżdżają rzadko, z przystanków zlokalizowanych w niekoniecznie dobrze oznakowanych miejscach. Na samym początku myśleliśmy, że uda nam się zwiedzić Lofoty podróżując tylko autobusami, ale jeśli wasz portfel nie jest wypchany sporą ilością gotówki to i wy nie macie na co liczyć.

Pomimo, że Lofoty to mały archipelag wysp nie da się ich zwiedzić na piechotę (no chyba że macie baaaardzo dużo wolnego czasu, a wasza podróż to zaplanowana wędrówka przez Lofoty). Dobrze jest mieć jakiś środek transportu, którym będziecie się przemieszczać – rower, auto, camper.

Jeśli jesteście na Lofotach tylko kilka dni to warto wynająć auto. W dwa-trzy dni objedziecie wszystkie najważniejsze i topowe miejsca.

W podświetlanym linku tutaj możecie przejść do strony z rozkładem jazdy autobusów. Ceny biletów i zniżki znajdziecie tutaj.

Wynajęcie samochodu

To był najlepszy pomysł, na jaki mogliśmy wpaść. Nasz pobyt na miejscu był dość krótki, nie wiedzieliśmy, czy uda się wszystko zobaczyć, ale postanowiliśmy, że wszystkie najważniejsze miejsca zobaczymy w 3 dni. Auto wynajęliśmy tylko na dwa dni, ale i tak wystarczyło nam czasu na objazdówkę po archipelagu.

Wypożyczalnie są w wielu miejscach na Lofotach, jedną widziałam w Moskenes zaraz przy wjeździe na prom, druga jest w Stamsund. Jest kilka innych w największych miejscowościach. My wybraliśmy wypożyczalnię z Stamsund ponieważ tam mieszkaliśmy. Cena za wynajem to 500 NOK za dzień.

Dzięki temu, że wynajęliśmy samochód mogliśmy podziwiać miejsca mniej dostępne, np. przepiękne Nusfjord, gdzie dowiedzieliśmy się czym jest słynny sztokfisz!

Łapanie stopa

Zaraz po dopłynięciu do Moskenes szukaliśmy przystanku autobusowego. Nieskutecznie. Z powodu silnego deszczu stwierdziliśmy, że łapiemy stopa. Udało nam się złapać turystów z Niemiec, którzy byli dość chętni do zatrzymywania się w miejscach topowych w trakcie naszej wspólnej podróży. Później wysadzili nas w Leknes, a my musieliśmy znów czatować na kogoś miłego. To trwało już trochę dłużej, może z 40 minut, ale w końcu się udało! Polecamy Wam podróżowanie w ten sposób, to naprawdę świetna sprawa na Lofotach.