Jestem FAIR!

SempreArte – sprawiedliwy handel i pomoc lokalnej społeczności

Torebka firmy SempreArte pojawiła się przypadkowo na tablicy mojego Facebooka. Z ciekawości zerknęłam na ich działalność i skąd pomysł na piękne, ręcznie robione produkty o jakich marzy wiele Polek. Nie sądziłam, że mogę być tak pozytywnie zaskoczona działaniem firmy i angażowaniem się w pomoc lokalnej społeczności. Napisałam do SempreArte z prośbą o udzielenie wywiadu, ponieważ takie działania na rynku nie są jeszcze popularne, a fair trade należy wspierać. W dobie tanich i słabych jakościowo produktów trend powoli się zmienia i istnieje coraz więcej firm kierujących się zasadami zrównoważonego rozwoju. O SempreArte i swojej działalności opowiedziała mi właścicielka firmy Ania Hnidiuk. Zapraszam do przeczytania tej fascynującej rozmowy.


Skąd pomysł na stworzenie marki fair trade?

Ania: Przyznam szczerze, że kiedy zaczęłam realizować pomysł SempreArte, nie znałam tego pojęcia. Chciałam po prostu stworzyć sklep, który będzie przynosił nie tylko zysk mi, ale przede wszystkim lokalnej ludności. Sam pomysł jednak zrodził się w Chiapas w Meksyku, to tutaj po raz pierwszy dowiedziałam się o organizacji Zapatystów, która od lat walczy o prawa rdzennych mieszkańców w Meksyku. Kupiłam od nich bransoletkę, wrzuciłam jej ładne zdjęcie na swój Instagram. Pojawiły się komentarze i dużo polubień. Wtedy uznałam, że sprzedaż rękodzieła Zapatystów w Polsce może być fajnym pomysłem. Ja miałabym środki na podróżowanie, a Zapatyści fundusze na działalność organizacji.

Po kilku miesiącach dołączył do mnie mój narzeczony Adam, który wcześniej mieszkał w Kambodży. Zaraziłam go tym pomysłem. Razem podróżowalismy przez Amerykę Środkową z takim pomysłem z tyłu głowy. W trakcie podróży  poznawaliśmy kolejnych artystów, którzy tworzyli przepiękne produkty w swoich małych warsztatach w gwatemalskich czy meksykańskich wioseczkach. Po dwóch miesiącach podróży byliśmy pewni, że to jest to, co chcielibyśmy robić. Podróżować, współpracować, pomagać. Dograliśmy się świetnie w tym co robimy, mówimy, że Adam jest mózgiem SempreArte, a ja sercem. On dba o firmę, o to, żeby przynosiła zyski, ja zajmuję się współracą z artystami i działalnością charytatywną. 

Don Samuel – artysta, który tworzy przepiękne plecaki.

Jakie są główne założenia waszej działalności?

Ania: Najważniejszym celem firmy od początku było wspieranie utalentowanych artystów, którzy poprzez swoje miejsce zamieszkania mogą mieć trudności z wypromowaniem swoich produktów. Współpracujemy tylko i wyłącznie z małymi, rodzinnymi warsztatami. Wszystkich poznaliśmy osobiście w trakcie podróży po Ameryce Środkowej. Moim takim marzeniem od początku było również to, żeby z czasem z części przychodów firmy, wspierać jakąś organizację. Po jakimś czasie zupełnie przypadkiem w Gwatemali poznałam rodzinę Cuycuj, która pomaga dzieciom z ubogich rodzin ze swojej wioski San Andres Itzapa. Dzieci codziennie przychodzą po lekcjach w szkole do ich domu i pod okiem Vicky i Glorii odrabiają razem lekcje, uczą się czegoś nowego, bawią się, przygotowują występy. Mieszkałam wtedy w Gwatemali, więc odkąd ich poznałam, każdy swój dzień spędzałam w San Andres. Pokochałam ich i dzieciaki jak swoją rodzinę. Oczywiste było dla mnie to, że po wyprowadzce będę dalej chciała ich wspierać. 

Organizacja Nuevo Amanecer.

Czytałam sporo o celach organizacji Nuevo Amanecer, jak Ty oceniasz swoją pomoc i wkład w ich działania?

Ania: Myślę, że jesteśmy dla nich dużym wsparciem merytorycznym i finansowym. Od stycznia 2019 roku przekazujemy im 1 % naszych przychodów. W  ubiegłym roku z tych środków oraz zbiórki zorganizowanej przez moją koleżankę w Belgii udało nam się wyremontować nową salę do nauki dla dzieciaków. Co roku w dzień moich urodzin, które są 6 grudnia uruchamiam zbiórkę, podczas której zbieram pieniądze na wyprawki szkolne, bo rok szkolny w Gwatemali zaczyna się w połowie stycznia. W tym roku zebraliśmy ponad 1600 zł. Kupiliśmy najpotrzebniejsze przybory dla 25 dzieciaków z organizacji. Oprócz tego pomagamy im w prowadzeniu social media, stworzyliśmy dla nich stronę internetową, tworzymy różne ulotki informacyjne. Na bieżąco poszukujemy wolontariuszy, poprzez stronę workaway, naszych znajomych lub grupy podróżników na facebook’u.

Teraz jestem w trakcie organizowania wycieczki dla dzieciaków na wulkan Pacaya. Myślę, że jestem też dla dziewczyn dużym wsparciem psychicznym. Rodzina już od 30 lat poświęca prawie całe swoje życie organizacji. Dziewczyny nie są w stanie rozpocząć pracy zarobkowej. Wszystko podporządkowują dzieciakom. Fakt, że jest ktoś, kto ich w jakiś sposób wspiera i bardzo pochwala to co robią, na pewno w jakiś sposób ich motywuje. Teraz moim marzeniem jest fundacja, z funduszy której mogłaby wspierać Nuevo Amanecer, a przede wszystkim zapewnić dziewczynom wypłatę, na jaką zasługują. 

Ania co roku swoje urodziny świętuje z dziećmi z organizacji Nuevo Amanecer.
Dzieci odbierają wyprawki szkolne, które mogły zostać zakupione dzięki funduszom z przeprowadzonej zbiórki.

Czy możesz opowiedzieć trochę więcej o działaniach organizacji Nuevo Amanecer?

Ania: Organizacja Nuevo Amanecer to rodzinna organizacja, która działa na rzecz poprawy edukacji dzieciaków w San Andres Itzapa w Gwatemali. Jest to wioska, w której 90 % mieszkańców stanowią Majowie. Nie muszę chyba dodawać, jak wielkim problemem w Gwatemali jest dyskryminacja. Tradycyjny strój oraz nie-hiszpańskie nazwisko stawia rdzennych mieszkańców w bardzo trudniej sytuacji. Mają utrudniony dostęp do edukacji, do lekarza, nie mogą dostać pracy. Obecnie 60% mieszkańców Gwatemali to rdzenni mieszkańcy, a przykładowo moja koleżanka (siostra Vicky i Glorii) jest jedyną studentką wśród 3000 studentów na swoim uniwersytecie, która pochodzi z rodziny Majów.

Celem organizacji jest dawanie dzieciom szansy na dalszą edukację, motywowania ich do nauki. Bardzo ważne w działaniu organizacji jest zmiana nastawienia rodziców. Często rodzice nie widzą sensu w wysyłaniu dzieci do szkoły, bo przecież szkoła nie daje pieniążków, praca już tak. Bardzo dużo dzieci nie chodzi do szkoły, albo kończy naukę w wieku 10-12 lat. Oczywiście teoretycznie istnieje obowiązek szkoły, ale nikt nie jest w stanie tego kontrolować. Do naszej organizacji mogą przychodzić tylko dzieci, które do szkoły uczęszczają. I mogę powiedzieć, że rzeczywiście jest to dobra motywacja. Dzieci dostają wyprawki, nowe plecaki, czasami buty i chętniej chodzą do szkoły. Rodzice też otrzymują wsparcie z organizacji, więc wysyłanie dziecka do szkoły przestaje być dla nich aż tak kosztowne. A po latach doceniają to.

Prowadzimy również w miarę możliwości warsztaty dla rodziców i dzieci, podczas których mogą nabyć nowe umiejętności, które z czasem mogą zamienić w źródło utrzymania, np. zajęcia z gotowania, szydełkowania, szycia, gry na instrumentach i wiele innych. I właśnie do tego potrzebujemy wolontariuszy.

Dzieci z organizacji Nuevo Amanecer przygotowują swój mały plac zabaw.

Czy wasi klienci pytają o szczegóły dotyczące wytworzenia czy powstawania produktów, które oferujecie, a które oni kupują?

Ania: Pytali bardziej na początku istnienia firmy. Teraz już jesteśmy tak transparentni w swoich działaniach, że już raczej nikt nie pyta. Wszystko jest na stronie i naszych social mediach. Każdy nasz klient wie na przykład, kim jest Pan Cruz (właściciel warsztatu w Meksyku ). Mamy bardzo dużo stałych klientów. 

Ania, Adam i Pan Cruz – założyciel warsztatu.
Każda torebka jest ręcznie robiona. Na zdjęciu jeden z najpopularniejszych modeli w sklepie SempreArte.
Ręczne wytłaczanie wzorów.

Czy takie działania jak pełna jawność (radykalna przejrzystość) dot. powstawania produktów ociepla waszym zdaniem wizerunek marki?

Ania: Myślę, że jest to bardzo istotne. Cieszymy się, że klient może dostać ten jeden wyjątkowy produkt, zrobiony w małym warsztacie w Meksyku. Klienci to bardzo doceniają, często po otrzymaniu produktu, piszą nam, żebyśmy podziękowali osobie, która ten produkt dla nich stworzyła. 

Luis Region – artysta rzemieślnik, który tworzy torebki.
Miguel – artysta rzemieślnik, który tworzy torebki.

Jak myślisz, czy dla konsumenta XXI wieku istotne są informacje skąd pochodzi produkt, który kupują, kto go wytworzył, jaki procent zysku otrzymał rzemieślnik i czy przy produkcji dba się o kwestie związane ze środowiskiem?

Chciałabym, żeby tak było. Powstaje coraz więcej sklepów slow fashion, konsumenci są bardziej świadomi tego, co się dzieje wokół nas, chcą wiedzieć, czy przy wytwarzaniu produktów nikt nie ucierpiał i nie ucierpiało środowisko. Na pewno zmieniło się to bardzo nawet w przeciągu tych kilku lat, odkąd zaczęliśmy SempreArte. Na pewno też świadomi konsumenci kupują mniej, ze względu na środowisko, częściej kupują w second handach. Przynajmniej w Polsce, wzrost gospodarczy spowodował to, że coraz więcej ludzie kupuje produkty z wyższej półki, lepszej jakości, które posłużą im przez lata.

Torebka Carmen skradła serce niejednej Polki.
W warsztacie praca wre.

Jeśli chodzi o płace rzemieślników, może nie przechodźmy aż to takiej skrajności. My nie zatrudniamy rzemieślników, my z nimi współpracujemy. Każdy z nich otrzymuje za wykonany produkt tyle ile sobie zażyczy, bo tylko oni znają wartość swojej pracy. Rozumiem, że klienci chcieliby wiedzieć, ile otrzymuje rzemieślnik, ale nie zapominajmy, że sklep to wciąż biznes. Jeśli nie przyniesie zysku nam, nie przyniesie też zysku rzemieślnikowi. Dla klientów pewnie ten procent może brzmieć jak jedyny koszt, który sklep ponosi. A tak naprawdę jest multum kosztów po drodze, z których konsument nie zdaje sobie sprawy dopóki sam nie prowadzi działalności.

Ja osobiście, w biznesie wyznaję zasadę działania w zgodzie z własnym sumieniem. Robię wszystko co w mojej mocy, aby pomagać, aby wspierać lokalnych artystów i lokalne organizacje. Dzięki SempreArte, mały rodzinny zakład Pana Cruza, przerodził się w miejsce pracy, w którym dodatkowo na stałe zatrudnia już 5 osób, w tym jedną kobietę, co jest czymś niemalże niespotykanym wśród Indianek. I szczerze nigdy w Polsce, nie widziałam przyjemniejszego miejsca pracy. Nie mam sobie nic do zarzucenia, jestem dumna z tego co robię i tego życzę każdemu przedsiębiorcy.

Lorena – kobiety Indianki bardzo rzadko pracują, dlatego jesteśmy dumni, że mamy w zespole jedną kobietę.

Nuevo Amanecer – odpowiedzialny wolontariat, konkretna pomoc

Jestem jak najbardziej za prowadzeniem pomocy w sposób sprecyzowany i bardzo dopasowany do potrzeb osób, które tej pomocy potrzebują. Nuevo Amanecer jest organizacją, której można zaufać i którą warto wspierać. Aby ich działania mogły przynosić korzyść potrzebują naszego wsparcia. Dlatego jeśli jesteś osobą posiadającą konkretne zdolności, masz talent do szycia, znasz się na rękodziele lub potrafisz gotować możesz zgłosić się jako wolontariusz, który będzie pomagał osobom dorosłym w nabyciu nowych, niezbędnych umiejętności.

Możesz również wesprzeć organizację finansowo lub podarować dary, które objęte pomocą dzieci będą mogły wykorzystać do nauki (przybory szkolne, zeszyty, bloki rysunkowe, kolorowe bibuły, plecaki, piórniki, itp.). Możesz również zgłosić się jako wolontariusz, który będzie pomagał w bieżącej działalności organizacji.

Bardzo Was zachęcam do zapoznania się ze stroną organizacji Nuevo Amanecer, gdzie znajdziecie niezbędne informacje na temat ich działalności i współpracy w ramach wolontariatu. Najlepiej kontaktować się z Vicky przez adres email: kakasaqarik@yahoo.es . Vicky prowadzi również lekcje hiszpańskiego, a wiele osób wyjeżdża do Gwatemali na kursy tego języka, więc jeśli jesteś zainteresowany, to warto nawiązać z Vicky kontakt 🙂

Podziękowania

Chciałabym bardzo podziękować Ani Hnidiuk za możliwość rozmowy w celu spisania tych wszystkich niesamowitych historii, które będą, a taką mam olbrzymią nadzieję, inspiracją dla innych i pięknym przykładem na prowadzenie firmy w idei fair trade. Biznes, który nie tylko zarabia, ale także pomaga i wyrównuje szanse jest piękną ideą i niezbędnym działaniem na nowoczesnym rynku współgrającym wraz ze zrównoważonym rozwojem.

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!