Zero waste

Kuchenne zero waste – pomysły nieoczywiste

Gotując swoje ulubione dania i spędzając wiele czasu w kuchni uświadomiłam sobie, że mam wiele różnych zero waste-owych nawyków. Jednocześnie robię to wszystko nieświadomie, bo pewnych rzeczy nauczyłam się w domu rodzinnym. Część sposobów na wykorzystanie produktów przekazała mi babcia, a część sama odkryłam i zastosowałam w swoim życiu. Wy także na pewno macie swoje zero waste-owe triki, które stosujecie od dawna w swojej kuchni, a które wydają się wam zupełnie zwyczajne.

O tym jak korzystać z dobrodziejstw kuchenny bez marnowania, a jednocześnie wykorzystując różne produkty możecie przeczytać poniżej. Mam nadzieję, że to będzie dobra inspiracja na waszą własną przygodę zero waste w kuchni lub poszerzenie już dotychczasowych działań. W komentarzach poniżej możecie podzielić się swoimi sposobami.

Nieoczywiste pesto – zielenina na stół!

Uwielbiam kombinować z zieleniną. Po pierwsze jest łatwa w obróbce, zazwyczaj spożywamy ją na surowo, a po drugie dania z zieleniną nie wymagają długiego czasu przygotowania. Po wykorzystaniu typowych roślin korzennych (mam tutaj na myśli pietruszkę, marchew, rzodkiew) zostają nam zielone pęczki, które najczęściej lądują w koszu z odpadkami bio. A niesłusznie! Zielone pęczki są godne uwagi, bo zawierają wiele mikro i makroelementów, a do tego nadają potrawom niezwykłego smaku i aromatu. Bardzo często wyrzucamy także lekko zwiędnięte liście sałaty, a one również mogą dostać drugie, lepsze życie. Nasz sposób na zielone pęczki to zblendowanie ich na zielone pesto do włoskich makaronów. Poniżej kilka super przepisów.

Pesto z liści rzodkiewki

  • pęczek umytych liści rzodkiewki
  • 5 łyżek uprażonych pestek słonecznika
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki startego parmezanu
  • 100 ml oliwy z oliwek
  • sól i pieprz do smaku

Wszystkie wymienione składniki należy połączyć ze sobą i zblendować na gładką masę. Pesto można wykorzystać jako smarowidło do kanapek, dodatek do sałatki lub dodatek do makaronu.

Pesto z rukoli

  • dwie garście rukoli
  • pół garści orzechów włoskich (lub pestek prażonego słonecznika, ew. migdałów zmieszanych z nerkowcami)
  • 80 ml oliwy z oliwek
  • 5 łyżek startego parmezanu lub grana padano
  • sól i pieprz do smaku

Wszystkie wymienione składniki należy połączyć ze sobą i zblendować na gładką masę. Pesto można wykorzystać jako smarowidło do kanapek, dodatek do sałatki lub dodatek do makaronu.

Pesto z podagrycznika

  • dwie garście podagrycznika
  • pół garści orzechów włoskich (lub pestek prażonego słonecznika, ew. migdałów zmieszanych z nerkowacami)
  • 80 ml oliwy z oliwek
  • 5 łyżek startego parmezanu lub grana padano
  • sól i pieprz do smaku

Wszystkie wymienione składniki należy połączyć ze sobą i zblendować na gładką masę. Pesto można wykorzystać jako smarowidło do kanapek, dodatek do sałatki lub dodatek do makaronu.

Pesto z natki marchewki

  • dobrze umyty pęczek natki marchewki, twarde łodygi należy oderwać
  • garść nerkowców
  • 80 ml oleju rzepakowego
  • 2 ząbki czosnku
  • sól i pieprz do smaku

Wszystkie wymienione składniki należy połączyć ze sobą i zblendować na gładką masę. Pesto można wykorzystać jako smarowidło do kanapek, dodatek do sałatki lub dodatek do makaronu.

Pesto z natki pietruszki

  • pęczek pietruszki
  • garść orzechów laskowych
  • 80 ml oleju rzepakowego
  • 5 łyżek startego parmezanu lub grana padano
  • 2 ząbki czosnku
  • sól i pieprz do smaku

Wszystkie wymienione składniki należy połączyć ze sobą i zblendować na gładką masę. Pesto można wykorzystać jako smarowidło do kanapek, dodatek do sałatki lub dodatek do makaronu.

Zimne napoje na upalne dni

Z wygody sięgamy po napoje butelkowane i soki w kartonach. Latem, wypijając o wiele więcej płynów niż w pozostałych porach roku, generujemy o wiele więcej plastikowych butelek PET, których przecież możemy łatwo uniknąć. Poniżej sposoby na domowe napoje, w tym legendarny kompocik babci.

Kompot

Babciny kompot z owoców nie był nigdy niczym zaskakującym. Do obiadu czy po zabawie w ogrodzie, kiedy strużki potu płynęły nam po plecach, kompot skutecznie gasił pragnienie. Dostęp do napojów gazowanych i sztucznie słodzonych mamy na wyciągnięcie ręki. W zasadzie, to o kompotach już dawno zapomnieliśmy, bo na kuchennych półkach stoi coca cola, pepsi czy fanta. A więc ja odkopuję ten pomysł z robieniem kompotu, bo przecież nie ma nic lepszego w upalne dni jak zimny owocowy kompot z lodówki. Dodatkowo, robienie kompotu jest bardzo zero waste.

Nie wyrzucaj owoców z kompotu. Przetrzyj je przez sitko i zrób z nich mus. Możesz go wykorzystać do ryżu zapiekanego z musem owocowym i bakaliami. Jeżeli nie lubisz ryżu z musem, podgotowane owoce możesz wykorzystać do ciasta drożdżowego. Będziesz mieć świetne ciasto!

Cold brew

Kawa lub w naszym przypadku herbata parzona na zimno, to sposób przygotowania napoju bez traktowania go gorącą wodą. Banalny tip na zrobienie zimnego, smakowego napoju typu ice tea z ulubionymi dodatkami np. owocami lub przyprawami. Cold brew jest o tyle lepsze od sklepowej ice tea, że nie zawiera cukru, syropu glukozowo-fruktozowego i ekstraktu z herbaty, zamiast prawdziwej herbaty. Cold brew można zrobić w szklanej butelce, dzbanku czy słoiku. Wszystko zależy od tego, co macie pod ręką. Cold brew z herbaty jest delikatniejsze i mniej gorzkawe w smaku niż parzenie herbaty w gorącej wodzie. Walory smakowe są tutaj zupełnie inne.

Do sporządzenia cold brew z herbaty potrzebujecie:

  • herbatę liściastą (na ok 1 filiżankę wody należy wsypać 1,5 łyżeczki herbaty liściastej)
  • ulubione owoce (po kilka plastrów)
  • dodatkowo można wykorzystać goździki, trawę cytrynową, cynamon, skórkę cytrynową, skórkę z pomarańczy

Herbatę zalewamy przegotowaną wodą w temperaturze pokojowej. Dodajemy ulubione owoce (np. 2 plastry pomarańczy lub 4 pokrojone truskawki, kilka jagód – co macie pod ręką). Na koniec możemy dodać ulubione przyprawy. Ja zazwyczaj dodaję trawę cytrynową i suszoną skórkę pomarańczy, którą robię sama. Jak ją zrobić przeczytasz kilka akapitów niżej. Po przygotowaniu cold brew wkładamy napój do lodówki na minimum 6 do 8 godzin. Po tym czasie napój jest gotowy do picia. Można go podawać z lodem, plastrami cytrusów i świeżą miętą.

Mleko roślinne do domowych koktajli

Zamiast kupować drogie i mało ekologiczne napoje roślinne w kartonach zrób je w domu domowym sposobem. Napoje roślinne poza sztucznym smakiem i słodzikami zawierają czasem konserwanty, których możemy uniknąć jeśli napój zrobimy domowym sposobem. Dwa najprostsze napoje przygotowuje się w mniej niż 30 minut, a można je wykorzystać do robienia zimnych koktajli z truskawkami, pomarańczami, malinami czy jagodami. Poniżej dwa przepisy na roślinne napoje zero waste.

Mleko kokosowe domowej roboty

  • 1 szklanka wiórek kokosowych, najlepiej ekologicznych niesiarkowanych
  • 4 szklanki wody, ciepłej nie wrzącej

Wiórki zalewamy przegotowaną wodą, odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie blendujemy blenderem i przeciskami przez drobne sito lub przepuszczamy przez płótno. Wiórek nie wyrzucaj, zrób z nich kokosanki. Ja mleko kokosowe robię w wyciskarce wolnoobrotowej z firmy Kuvings. Zalane wodą wiórki kokosowe powoli wlewam do wyciskarki. W jednym pojemniku mam gotowe mleko kokosowe, w drugim czyste wiórki, z których robię kokosanki. Nic się nie marnuje. Mleko roślinne przechowuj w lodówce do 4 dni maksymalnie.

Mleko owsiane domowej roboty

  • 4 łyżki płatków owsianych górskich (ok 50 g)
  • litr wody przegotowanej
  • 3 daktyle lub 2 łyżki miodu, ew. 3 łyżki syropu klonowego
  • odrobina soli

Wszystkie składniki zalewamy wodą przegotowaną, ciepłą i odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie wszystko blendujemy lub tak jak w przepisie powyżej wlewamy do wyciskarki. Jeśli składniki blendujesz musisz w kolejnym etapie przelać wszystko przez płótno, gazę lub sito. Mleko roślinne wlej do szklanej butelki lub słoika i przechowuj w lodówce do 4 dni maksymalnie.

Koktajl na mleku kokosowym z jagodami

  • jedna szklanka borówek mrożonych lub świeżych (ew. mieszanka malin, jeżyn, jagód i porzeczek)
  • jedna szklanka mleka roślinnego kokosowego
  • jeden banan

Wszystkie składniki zblenduj i podaj z listkiem świeżej mięty. Smacznego!

Drugie życie kawy

W moim domu zawsze brakowało peelingu. Kiedy pojawił się ekspres do kawy zaczęłam regularnie korzystać w fusów, które świetnie nadają się na domowy peeling dodający skórze ładnego kolorytu. Taki domowy peeling jest zero waste, nic nie kosztuje, a do tego nie zawiera mikroplastiku. Większość gotowych sklepowych mieszanek zawiera mikrogranulki plastiku bardzo szkodliwe dla środowiska naturalnego, a do tego trudne do wyłapania w procesie oczyszczania ścieków w oczyszczalni ścieków. To mały zabójca organizmów żywych, które mikroplastik spożywają myląc go z pożywieniem.

Czym jest mikroplastik?

To cząsteczki tworzyw sztucznych o średnicy mniejszej niż 5 mm. Jest używany do produkcji wielu produktów, w tym brokatu, pasty do zębów, kremów z filtrem czy wspomnianego peelingu. Mikroplastik powstaje również na skutek powolnej degradacji tworzyw sztucznych w środowisku naturalnym. Jest to naturalny rozpad plastiku wywołany czynnikami zewnętrznymi takimi jak deszcz czy słońce. Brokat jest używany nawet w maseczkach do twarzy, którego wciąż przecież powinniśmy unikać.

Mikroplastik szczególnie zagraża organizmom żyjącym w morzach i oceanach. Jest zjadany przez zwierzęta i w ten sposób podróżuje w górę łańcucha pokarmowego. Cząsteczki mikroplastiku występują też w dużych ilościach na plażach, w piasku – na głębokości nawet kilkudziesięciu centymetrów!

Naukowcy zaobserwowali, że mikroplastik występuje już nawet na Antarktydzie w badanym przez nich składzie pokrywy lodowej.

Jak wynika z najnowszych badań mikroplastik zagraża nie tylko zwierzętom żyjącym w morzach, ale jego cząsteczki mogą być również przenoszone przez owady, co oznacza, że mikroplastik może zalegać w organizmach zwierząt żywiących się owadami.

W 2018 roku zostało przeprowadzone badanie na osobach z Wielkiej Brytanii, Finlandii, Włoch, Holandii, Polski, Rosji i Austrii. W kale wszystkich uczestników badania natrafiono na mikroplastik. Badacze sugerują, że do ciał badanych przedostał się wraz z pożywieniem. We wcześniejszych badaniach udowodniono obecność mikroplastiku w wodzie z kranu, wodzie butelkowanej, rybach oraz piwie. Obecność tworzyw sztucznych w organizmach ludzkich może mieć negatywny wpływ na ich zdrowie. Przykładowo, uważa się, że Bisfenol A może zaburzać gospodarkę hormonalną.

Mikroplastik w kosmetykach

Jak rozpoznać mikroplastik w kosmetykach? Kryje się on pod następującymi nazwami:

  • Polyethylene
  • Polyethylene, Terephthalate
  • Polypropylene
  • Nylon-12
  • Nylon-6
  • Nylon-66,
  • Polyamid
  • Polyurethane,
  • Polyurethane2,
  • Polyurethane-14,
  • Polyurethane-35
  • Acrylates Crosspolymer
  • Acrylates Copolymer
  • Allyl Methacrylates Crosspolymer,
  • Acrylates/C10-30Alkyl
  • Acrylate Crosspolymer
  • i wiele innych zaczynających się od liter Poly/Poli

Wiele informacji i mikroplastiku znajdziesz na blogu Naturalnie na dobranoc i Green-Projects.

Domowy peeling – zero waste kosmetyk z kuchni

Do domowego peelingu bez mikroplastiku możemy użyć fusów z kawy, cukru lub soli.

Peeling z kawy:

5 łyżek kawy
5 łyżek oleju z pestek winogron lub 4 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki soli
kilka kropel wit. A+E (opcjonalnie)

Wszystkie składniki wymieszaj ze sobą i przełóż do małego słoiczka. Wykorzystuj kiedy potrzebujesz!

Skórka z pomarańczy – do ciasta i herbaty, do domowych środków czystości

Robiąc prawie codziennie soki owocowe wyrzucaliśmy bardzo dużo skórek z pomarańczy. W końcu postanowiłam je wykorzystać jako produkt spożywczy i zapach do domowych środków czystości.

Skórka z pomarańczy do herbaty

Dokładnie umyj pomarańcze, najlepiej jeśli je sparzysz gorącą wodą, wyczyścisz szczoteczką lub przemyjesz octem spirytusowym. Później opłucz pomarańcze pod zimną wodą. Obierz pomarańcze ze skórki, a skórkę pokrój drobno w paski lub kostkę. Wyłóż pokrojoną skórkę na papier i wysusz. Później przesyp do słoika i przechowuj w suchym miejscu.

Skórka z pomarańczy do ciasta (kandyzowana)

  • 6-7 pomarańczy dobrze umytych szczoteczką lub wodą z octem spirytusowym, wyparzonych, później opłukanych zimną wodą
  • 1 szklanka cukru
  • 1/2 szklanki gorącej wody

Skórkę obieramy z białej grubszej warstwy, kroimy w paski a później w kostkę. Zalewamy gorącą wodą i chwilę gotujemy, odlewamy wodę i powtarzamy czynność. Na koniec przecedzamy. Cały proces powinien trwać 10 minut.

Do rondelka wlewamy 1/2 gorącej wody, cukier i wrzucamy skórkę z pomarańczy. Gotujemy ok. 40 minut aż skórki staną się półprzezroczyste. W razie potrzeby dolej odrobinę wody.
Po wystudzeniu przełóż do słoiczków. Jeśli zostanie trochę syropu możesz go przelać do słoiczków i pozostawić wraz ze skórką. Przechowuj w lodówce.

Skórka z pomarańczy i cytryny do domowych środków czystości

Do mycia kuchni, łazienki, wanny, umywalki i ścian pokrytych kafelkami używam octu spirytusowego rozcieńczonego z wodą. Zapach octu jest dość intensywny, dlatego aby go złagodzić wrzucam do butelki skórki z pomarańczy lub cytryny. To bardzo ekologiczny środek czystości, który nie jest szkodliwy dla środowiska naturalnego.

Syrop z kwiatów bzu lilaka

Przepis znalazłam na blogu Sylwi Majcher, która jest mistrzynią w kuchni zero waste. Przepis zaskoczył mnie swoją prostotą. Dodam, że dawno nie słyszałam o tak odjazdowym wykorzystaniu w kuchniu kwiatów z bzu lilaka. Syrop/konfitura są bardzo aromatyczne i świetnie sprawdzą się jako dodatek do herbaty w trakcie przeziębienia, skutecznie walczy z trądzikiem różowatym, pomaga w stanach zapalnych jamy ustnej.

Przepis znajdziecie pod tym linkiem na blogu Sylwi Majcher. Polecam serdecznie!

Oksydowana herbatka z nawłoci, kwiatów, liści ziół i krzewów

Hit zeszłego roku. Uwielbiamy smak nawłoci poddanej procesowi oksydacji, jest lekko ostrawy, ale jednocześnie bardzo kwiatowy i ziołowy. Aby zrobić to dobrze trzeba trzymać się poniższego przepisu.

Zbierz kwiaty nawłoci, która jeszcze się nie rozwinęła. Najlepiej, żeby kwiaty były jeszcze zamknięte. Odstaw na dwie godziny, aby kwiaty lekko zwiędły. Obierz kwiaty tak, aby oddzielić je od łodygi, a później przełóż je do czystego słoika. Mocno je ubij, dokładając wciąż kwiatów w taki sposób, aby wypełnić cały słoik. Kwiaty nawłoci muszą być naprawdę mocno ubite w słoiku. Podobny proces przechodzi zielona herbata, którą przygotowuje się w Chinach. Nazywamy go oksydacją enzymatyczną.

Po upchnięciu kwiatów w słoiku zakręcamy go zakrętką i wkładamy do piekarnika nagrzanego do ok. 50 stopni Celsjusza. Po 2-3 godzinach kwiaty powinny przybrać kolor lekko brązowy. Wtedy można zakończyć proces oksydacji.

Wyjmujemy kwiaty ze słoika i suszymy na papierze. Kwiaty po oksydacji będą suszyły się o wiele szybciej niż materiał świeży. Kwiaty można suszyć naturalnie lub w piekarniku w temp. 40-50 stopni Celsjusza. Po wysuszeniu wkładamy do słoika i stawiamy w suchym miejscu.

Proces oksydacji jest bardzo popularny i ekologiczny. Herbaty kupowane w sklepie są bardzo często aromatyzowane i zamykane w torebkach z dodatkiem plastiku, który pod wpływem gorącej wody rozpuszcza się na mikro drobinki (mikroplastik). Oksydacja jest świetną alternatywą dla gotowych, sztucznie aromatyzowanych herbat, a do tego ta metoda jest bardzo tania! Produkt do oksydacji możesz pozyskać za darmo – z łąki, z lasu, z przydomowego ogródka.

Dzikie sałatki – nieoczywiste sałatki z łąki

Zwykłą mieszankę sałat, jarmuż czy szpinak można przyrządzić z dodatkiem dzikich roślin z łąki czy ogródka. Wiele roślin jadalnych rośnie w zasięgu naszej ręki, wystarczy tylko po nie sięgnąć! Sporo dzikich roślin i sposobów na ich wykorzystanie znajdziecie również na moim Instagramie w zapisanych stories, a tutaj przedstawiam Wam kilka roślin, które możecie wykorzystać jako dodatek do sałatki.

Gwiazdnica pospolita – bardzo delikatna i łagodna w smaku, świetnie pasuje do sałatki z jarmużem, szpinakiem czy sałatki z sałatą lodową. Ziele gwiazdnicy pospolitej zawiera saponiny, flawonoidy (rutynę), białko, witaminę C oraz prowitaminę A – β-karoten, witaminy: E, PP (niacynę), B2 (ryboflawinę), B1 (tiaminę), kwas para-aminobenzoesowy (PABA), a także sole mineralne, między innymi związki fosforu, potasu, żelaza, magnezu, cynku, manganu, miedzi, chromu, selenu, jodu oraz krzemu. (źródło: czytelniamedyczna.pl)

Krwawnik pospolity – ziele stosowane w medycynie naturalnej, najbardziej cenione w czasach starożytnych nie tylko jako lekarstwo, ale także przyprawa. To nim – podobno – Achilles leczył rany wojowników spod Troi. Stąd też łacińska nazwa tej rośliny – Achillea. Krwawnik ma lekko ostry smak, również pasuje do większości sałatek. Nie należy go stosować zbyt wiele i zbyt często.

Nasturcja – liście i kwiaty – roślina popularna w kuchni włoskiej. Do sałatki pasują zarówno liście jak i kwiaty – są jadalne obie części tej rośliny. Nasturcja zawiera wiele soli mineralnych, witamin i olejków eterycznych, dlatego w nasturcji można znaleźć między innymi izotiocyjanian benzylu. Ma on właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze, dzięki czemu sprawdzi się w preparatach leczących zakażenie bakteryjne i grzybicze. Nasturcja świetnie radzi sobie z trądzikiem.

To tylko kilka bardzo popularnych roślin z łąki, które możesz dodać do sałatki. Poza wspomnianymi wcześniej roślinami można także wykorzystać pokrzywę, np. do zupy z pokrzywy, płatki nagietka, kwiaty nawłoci czy nawet kwiaty bratka do dekoracji sałatek. Polecam samemu poszukiwać swoich ulubionych jadalnych roślin z łąki!

Gwiazdnica pospolita
Liście nasturcji
Krwawnik pospolity
Koszyk pełen pyszności na zieloną sałatkę.
Sałatkę można przygotować z dressingiem miodowo-musztardowym lub oliwą z oliwek.

Pudding chlebowy

Kluczem do lepszego gospodarowania jest zjadanie do końca. Czasem jednak zapomnimy, zatem kluczem do niemarnowania powinno być dla nas przechowywanie w odpowiedni sposób. Jedni chleb mrożą, u innych znajduje zastosowanie przy zagęszczaniu zup, bułki przerabia się na bułkę tartą, a lekko zeschnięte kromki mogą być wykorzystane na grzanki lub francuskie tosty maczane w mleku i jajku.

Ja ze swojej strony mogę polecić Wam pudding chlebowy, który sprawdzi się w wersji śniadaniowej na słodko. Poniżej lista potrzebnych produktów i przepis na wykonanie.

Lista produktów:
– 2-3 szklanek chleba
– 2 szklanki mleka
– 2-3 jajek
– mała śmietana 18%
– 2 łyżki masła
– 4-5 łyżek cukru lub miodu
– bakalie (zazwyczaj garść i trochę)
– kilka kostek czarnej czekolady (od 5 do 6)
– opcjonalnie jeden banan, jedno jabłko lub konfitura/powidła (jedno z podanych)

Chleb pokrusz na mniejsze kawałki. Zalej mlekiem, odczekaj, aż wszystko nasiąknie. Chleb może nasiąkać nawet kilka godzin. Aby chleb dobrze się namoczył, możesz pozostawić wszystko na noc w lodówce. Do chlebowej masy dodaj rozbite trzepaczką jajka, śmietankę, masło i cukier. Wymieszaj wszystko delikatnie, ale dokładnie. Na koniec dodaj bakalie, pokrojony w kostkę owoc lub pokruszoną czekoladę. Osobiście lubię dodać dużo orzechów i suszoną żurawinę. Wymieszaj delikatnie i wylej chlebową masę do naczynia (najlepiej żaroodpornego), które jest wysmarowane masłem i w którym upieczesz pudding.
Pudding piecz od 30 do 40 minut w temperaturze 175 stopni. Pudding można podawać z konfiturą lub powidłami, lekko oprószony cukrem pudrem.

Cały wpis o puddingu chlebowym przeczytasz pod tym linkiem.

Zero waste w kuchni – ogranicza nas tylko wyobraźnia!

Na większość pomysłów wpadamy sami, bo kuchnia jest takim miejscem, gdzie mieszanie smaków i kombinowanie jak najbardziej wypada robić. To, czego sami nie wymyślimy podpatrujemy u innych. Ja osobiście uwielbiam wpadać do Sylwii Majcher na świetne przepisy zero waste w kuchni (polecam książkę Sylwii,jest bardzo inspirująca), czy do Kasi z bloga Ograniczam się na bardzo nieoczywiste pomysły zero waste w życiu codziennym.

Jeśli sami stosujecie pomysły zero waste w kuchni to dajcie znać co sprawdza się najlepiej. Możecie też napisać co z powyższych pomysłów zaskoczyło Was najbardziej.

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!