Nowy post,  Świadome podróże

Zbieranie muszli, czyli słów kilka o ograbianiu plaż i degradowaniu środowiska

Spacerowanie brzegiem morza i zbieranie morskich skarbów jest rozrywką i ulubionym zajęciem ludzi w każdym wieku. Jednak kiedy plażowicze zabierają cenne skarby i chowają je w swoich kieszeniach, mogą przyczynić się do niezamierzonych konsekwencji środowiskowych. Muszle pełniące różnorodne funkcje w środowisku pomagają stabilizować plaże i zakotwiczać trawę morską, zapewniają schronienie rybom i innym organizmom morskim, są używane przez ptaki przybrzeżne do budowania gniazd, a kiedy się rozkładają, dostarczają składników odżywczych małym istotom żyjącym w piasku lub tym, które budują własne muszle z użyciem drobnych elementów swoich poprzedników.

Jak zatem wpływa zbieranie muszli na ekosystemy morskie i dlaczego tzw. shelling jest szkodliwy? Postanowiłam zagłębić się w problematykę i stworzyć wpis, który pomoże Wam w odpowiedzialnym i zrównoważonym podróżowaniu.

Shelling – znajdywanie, obserwowanie, wypatrywanie i zbieranie muszli z plaży.

Niewinne działania, olbrzymie konsekwencje

Najnowsze badania wielu uniwersytetów skupiają się na wpływie turystów na wszystkie aspekty życia lokalnych społeczności i wpływie turystyki na środowisko przyrodnicze. Masowe, wieloletnie oddziaływanie na wszystkich kontynentach świata stopniowo doprowadza do zmian w demografii, zmian społecznych, ale także mocno wpływa na przeobrażenie środowiska przyrodniczego. Nawet jeśli jesteśmy bardzo ostrożni, możemy znacząco wpływać na ekosystemy i stopniowo je degradować.

Dlatego wyjeżdżając na wakacje i kojarząc ten chwile tylko z przyjemnościami, warto na moment zatrzymać się i przemyśleć nasze działania. Co będziemy robić? Czego chcemy uniknąć? Jak wpływa nasze podróżowanie na środowisko? To trzy bardzo znaczące pytania, które mogą nam uświadomić, w jakim kierunku będziemy podążać i jakie będziemy wybierać atrakcje. Świadomy turysta to skarb. Oczywiście, uczymy się każdego dnia jak podróżować lepiej, ponieważ nikt z nas nie jest doskonały, ale warto mieć w głowie podstawową wiedzę i zasób informacji, które pomogą walczyć z nawykami wpływającymi negatywnie na sfery powiązane z turystyką.

Ograbianie plaży – zwykłe kolekcjonowanie muszli czy niszczenie środowiska?

Po przeczytaniu poniższego wpisu na pewno zastanowisz się dwa razy, zanim wrzucisz kolejną muszlę do kieszeni.

Muszle są ważną częścią ekosystemów przybrzeżnych. Zapewniają materiał do gniazdowania ptaków, dom lub powierzchnię do przylegania alg, trawy morskiej, gąbek, są domem dla krabów muszlowych, pustelników i wielu innych mikroorganizmów. Ryby używają ich do ukrywania się przed drapieżnikami, a pustelniki traktują jako tymczasowe schronienie. Usuwanie dużych muszli i ich elementów może wpływać na tempo erozji linii brzegowej.

Ten krótki film świetnie obrazuje, jak trudno jest znaleźć pustelnikowi nowe lokum.

W trwającym ponad 30 lat badaniu przeprowadzanym przez Florida Museum of Natural History naukowcy odkryli, że ograbianie plaż z muszli uszkadza ekosystemy i znacząco zagraża organizmom, których przetrwanie zależy od muszli. Badanie koncentrowało się na fragmencie wybrzeża hiszpańskiego, zwanym Llarga Beach, gdzie naukowcy przeprowadzili comiesięczne obserwacje liczebności muszelek w latach 1978-1981. Początkowo badania miały charakter paleontologiczny, nie dotyczyły ekologii wybrzeża, a naukowcy chcieli dowiedzieć się co dzieje się wapiennymi muszelkami po śmierci organizmów w nich żyjących. Dopiero później naukowcy uświadomili sobie, że zestaw zebranych danych dał możliwość do oceny zmian liczebności muszli na plaży, która jest coraz częściej odwiedzana przez turystów.

Badacze wrócili na tę samą plażę trzy dekady później. Okazało się, że liczebność muszelek zmniejszyła się o 60%, kiedy turystyka wzrosła o 300%. Oczywiście na zmniejszenie liczebności mogą wpływać także inne czynniki, jednak jednym z głównych jest ograbianie plaży z muszli przez ludzi.

Wina ludzi wydaje się bezsprzeczna, kiedy pod lupę weźmiemy sezonowość występowania obfitości muszli na plaży. Ilość muszli na plaży w sezonie letnim, kiedy na wybrzeżu wypoczywa wielu turystów, szczególnie w badanych latach 2008-2010, była zatrważająco niska w porównaniu do reszty roku.

Zmniejszenie ilości muszli na plaży nie można przypisywać połowom komercyjnym, które w tym regionie zakończyły się w latach 70 XX wieku, dodatkowo nie było rozwoju miast ani żadnej katastrofy ekologicznej.

Ale czy plażowicze i zbieracze są świadomi skutków ograbiania plaży z cenny skarbów, jakimi są muszle? Prawdopodobnie nie.

Innym ważnym czynnikiem, o którym bardzo często zapominamy, są prace i działania wykonywane w celu wyrównania plaży i dostosowania jej do wygody turystów. Koparki oraz ciężki sprzęt przyczyniają się do zmiany warunków i niszczenia delikatnych skorupek wapiennych muszli. Dodatkowo wypożyczając różnego rodzaju quady i samochody terenowe, którymi można wjechać na plażę, zwiększamy tym samym antropopresję i rozjeżdżamy muszle.

Spadek liczebności w sezonie letnim może dawać wskazówkę, że dodatkowym i dużym obciążeniem jest ingerencja sprzętu ciężkiego i sprzątanie plaży przez małe traktorki, które grabią piasek i oczyszczają plażę z wodorostów. Dodając do tego wpływ człowieka i świadome zabieranie muszli, możemy być pewni, że sektor turystyczny odgrywa znaczącą rolę w ograbianiu plaży i niszczeniu morskich ekosystemów.

Korelacja, jaka występuje między turystyką a zmniejszeniem liczebności muszli na plaży, jest uderzająca.

Wapień z recyklingu

Konsekwencje środowiskowe związane ze znikającymi z plaży muszlami są poważne, ale poza naukowcami z Florydy i Barcelony nikt inny nie ocenił, w jakim stopniu muszle znikają. Usuwanie szczątków martwych muszli przez turystów stanowi jeden z najbardziej niedostatecznie zbadanych problemów i najmniej zrozumiałych procesów związanych z działalnością człowieka wzdłuż morskich wybrzeży.

Naukowcy, którzy szczegółowo badali temat, zaobserwowali, że w latach 70 i 80 XX wieku na spacerach wzdłuż plaży znaleźli ok. 1500 sztuk skorupek muszli, kiedy 30 lat później o tej samej porze roku, w tym samy sezonie znaleźli ich zaledwie 580 sztuk. Większość muszli zniknęła oczywiście w sezonie letnim, kiedy w miesiącach zimowych na plaży było ich zdecydowanie więcej. Pogoda, prądy morskie oraz działanie fal nie zmieniło się, co wyklucza możliwość, że to natura, a nie ludzie, była odpowiedzialna za znikanie muszli z plaży.

Pomimo tego, że badanie dotyczy tylko jednego miejsca na świecie, a sama plaża nie jest wyjątkowym celem turystów, do tego muszle nie są szczególnie piękne, to i tak zostaje każdego roku silnie ograbiona. Można podejrzewać, że inne plaże słynące z pięknych i wyjątkowych muszli są każdego roku ograbiane przez zbieraczy i kolekcjonerów o wiele silniej niż hiszpańska plaża Llarga Beach.

Jedynym sposobem walki z ograbianiem plaży są regulacje prawne i edukacja w tym kierunku. Na plażach powinny pojawić się tablice edukacyjne, ale także tablice zakazujące wynoszenia z plaży muszli oraz piasku. Takie działania wprowadzać można w regionach, gdzie występują szczególnie rzadkie gatunki muszlowców i ramienionogów, a także w miejscach o dużym natężeniu turystyki. Pionierem we wprowadzeniu zasad dot. shellingu zostały Bahamy, gdzie określono konkretną liczbę muszli, jaką można zabrać z plaży.

W miejscach, gdzie nie występują gatunki muszlowców i ramienionogów objętych ochroną warto zainwestować w tablice edukacyjne, które skutecznie zniechęcą do zbierania muszli.

W Polsce parki narodowe, krajobrazowe, rezerwaty i obszary NATURA 2000 zachęcają odwiedzających do mądrych i świadomych wycieczek, inwestują w tablice informujące o zakazach zrywania roślin czy zabierania, zabijania i płoszenia zwierząt, więc i plaże mogą włączyć się do akcji w walce z kolekcjonerami i zbieraczami muszli. Zachęcajmy więc turystów do ruchu w idei #niezostwiamśladu. W parkach narodowych USA podjęto szerokie działania w celu zminimalizowania zostawianego śladu i utworzono ruch Leave no trace (https://lnt.org/).

Co możemy zrobić?

Jednym ze sposobów jest pozostawienie muszli tam, gdzie się znajdują, bo to najłatwiejszy sposób ochrony środowiska morskiego i dołożenie cegiełki do ratowania mórz i oceanów.

Nie zabieraj niczego, co jest żywe! Może to mało oczywiste, ale morskie stworzenia tak jak my chcą żyć. Zabijanie tylko po to, żeby pokazać niektóre jego części ciała (podobnie można odnieść się do polowań na trofea) jest obrzydliwe. Wielu ludzi nadal robi to tylko po to, aby zdobyć muszlę, dolara piaskowego*, rozgwiazdę, konika morskiego czy nawet rybkę.

*Termin dolar piaskowy odnosi się do gatunków płaskich, ryjących jeżowców należących do rzędu Clypeasteroida. Niektóre gatunki z rzędu, niezupełnie płaskie, znane są jako herbatniki morskie. Dolary piasku można również nazwać „ciastkami piaskowymi” lub „jeżowcami”.

Wikipedia

Wszelkie działania doprowadzające do zbierania żywych muszli mogą spotkać się z karą grzywny lub pozbawieniem wolności. Coraz więcej plaż zakazuje tego procesu i wyklucza zbieranie gatunków żywych w przepisach dotyczących rekreacyjnego zbierania muszli (m.in. takie regulacje prawne dotyczą plaży Sanibel and Lee County na Florydzie).

Kolejnym skutecznym sposobem do walki z ograbianiem plaży z muszli jest zaprzestanie kupowania pamiątek z nich zrobionych. Jestem pewna, że nie raz otrzymaliście lub sami kupiliście naszyjnik z muszelkami, ramkę na zdjęcie ozdobioną ich niezliczoną ilością czy dużą muszlę do postawienia na półce. Wszyscy widzieliśmy takie pamiątki na nadmorskich straganach. Niestety bardzo często zbierane muszle posiadają w środku żywych lokatorów, a więc kupując pamiątki zrobione z pięknych muszelek, automatycznie wspieramy zabijanie morskich organizmów.

Naszyjniki i inne elementy dekoracyjne są najczęściej zrobione z pięknych egzemplarzy muszli, kiedy na plaży najczęściej znajdziesz muszle zniszczone i połamane. Jak pewnie się domyślasz, te ładne i idealne muszelki zostały zebrane wraz z żywymi lokatorami. Proces pozbywania się mięczaka i oczyszczania muszli jest dość radykalny. Najpierw muszle wysusza się na słońcu, później oczyszcza w kwasie i oleju, a następnie sprzedaje do lokalnych warsztatów rzemieślniczych. To tylko kolejny z wielu powodów, dla których muszle powinny pozostać na plażach, a nie w naszych domach.

Miejsca podlegające ochronie i plaże, na których nie można zbierać pozostałości, takich jak muszle czy koralowce, są o wiele zdrowsze, a koralowce nie wymierają masowo. Dodatkowo zwiększa się ilość występujących rzadkich gatunków zwierząt i roślin. Czynne działania podjęte w celu redukcji ograbiania plaż z muszli i koralowców są coraz częściej prowadzone z inicjatywy lokalnych społeczności.

Jak już wcześniej wspomniałam na ilość muszli na plaży ma także wpływ masowa turystyka. Na kilku grupach FB spotkałam się z oburzeniem osób, którym zwróciło się uwagę za ograbianie plaży. Pojawiały się komentarze „To tylko kilka muszli”, „To tylko pamiątka dla dzieci”. Niestety takim myśleniem kieruje się większość turystów, a więc miliony nieświadomych osób ma realny wpływ na zaburzenie ekosystemów morskich, ograbianie plaży z elementów niezbędnych do życia kolejnych organizmów czy destabilizuje procesy mineralizacji i recyklingu wapnia w skorupkach i zlepionych osłonkach żyjątek.

Ograbianie plaży z muszli wpływa na zwiększenie erozji linii brzegowej. Morza i oceany podtrzymują wiele delikatnych ekosystemów wrażliwych na zmiany. Jesteśmy obecnie w okresie silnej antropopresji, dlatego kolejny element jak masowe zbieranie muszli może wpłynąć w następnych latach katastrofalnie na morskie ekosystemy i zmiany linii brzegowej. W perspektywie wieloletniej nie wróży to nic dobrego, a przecież ocieplanie się klimatu i wzrost poziomu mórz i oceanów już powoduje silniejszą erozję brzegów morskich.

Kolejnym powodem, dla którego nie warto zbierać muszli, jest znaczenie ekologiczne danego gatunku. Dla przykładu skrzydelnik wielki pomaga utrzymać czystość wód w regionie Karaibów i zapewnia pożywienie takim zwierzętom jak żółw morski Karetta czy rekin wąsaty.

“Like any exploitation of the natural world, if you take out more from the environment than is sustainable, then that environment and the ecosystem collapse,”

– Neil Garrick-Maidment, executive director of The Seahorse Trust

Zbieranie i przewożenie niektórych gatunków jest nielegalne, grozi karą grzywny lub pozbawieniem wolności. Kostaryka dla przykładu zabrania zabierania jakichkolwiek muszli, a Filipini stworzyły listę muszli zakazanych, których wywożenie jest zabronione.

Regulacje w Polsce i Europie można znaleźć między innymi w informatorze turystycznym służby celno-skarbowej.

Gatunki zagrożone wyginięciem (CITES)

„Prawie każdy człowiek, wyjeżdżając w różne zakątki kraju lub świata, przywozi dla siebie bądź dla bliskich pamiątki. Nie każdy jednak wie, że kupując pamiątki oferowane w  różnych  zakątkach  świata,  może  przyczynić  się do wyginięcia rzadkich i chronionych gatunków zwierząt i roślin, z których kupowane pamiątki są wykonane. Pełna lista gatunków zwierząt i roślin objętych ochroną znajduje się w zał. do Rozporządzenia Rady (WE) nr 338/97 z dnia 9 grudnia 1996 r. z późn. zm.” – Informator turystyczny służby celno-skarbowej dla biur podróży, pilotów wycieczek i podróżnych.

Więcej informacji na: www.mos.gov.pl

Poza muszlami i elementami koralowców są również rozgwiazdy, koniki morskie i jeżowce. One również bardzo często znajdują się na plażach. Pozostaw je w spokoju – martwe są pożywieniem dla wielu organizmów morskich i odgrywają ważną rolę w ekosystemie. Rób tylko zdjęcia! Nie zabieraj żywych organizmów do domu. Jeśli widzisz, że na brzeg została wyrzucona rozgwiazda lub konik morski możesz pomóc im dostać się z powrotem do wody. Weź delikatnie w ręce lub na łopatkę (ew. do wiaderka), wejdź do morza w miarę głęboko i delikatnie włóż do wody.

Podsumowanie

Przetrwanie wielu gatunków roślin i zwierząt zależy od martwych muszli. Każda muszla odgrywać może znaczącą rolę w ekosystemie. Kiedy zaczynamy uszczuplać morskie ekosystemy i pozbawiać organizmy naturalnych schronień powodujemy nieodwracalne zmiany. Jak ważne jest schronienie w naturalnej muszli, zobaczycie na poniższym filmie. Krótki filmik pokazuje, jak drastycznie zawładnęliśmy morskim światem, w którym bezpieczeństwo stworzeniom wodnym dają odpady z działalności człowieka.

Krótka ściąga:

  • nie zbieraj niczego, co wciąż żyje;
  • nie zabieraj spiralnych muszli, które są domem dla ślimaków, krabów, pustelników i innych organizmów żywych;
  • zawsze zbieraj mniej lub wcale, najlepiej, jeśli zamiast prawdziwych eksponatów kolekcjonujesz zdjęcia swoich okazów;
  • ptaki żerujące w pobliżu brzegów morskich są w większości zależne od tego, co wyrzuci morze – nie zabieraj im pożywienia!
  • pamiętaj, że skorupki muszli są niezbędne dla przeżycia innych organizmów – są używane do budowy kolejnych osłonek i skorupek, służą do przyczepiania się traw morskich, są ochroną przed drapieżnikami, służą jako dom czy są niezbędne do przeżycia;
  • pamiętaj, że endolityczne glony i gąbki przyczepiają się do martwych skorup aby przeżyć;
  • muszle mogą służyć także jako kamuflaż;

Jeśli zapytacie, czy jeden człowiek jest w stanie zebrać wszystkie muszle z plaży, odpowiem, że nie. Jeśli zamiast jednego człowieka będą miliony ludzi, to zbieranie muszli przerodzi się w katastrofalne zaburzenie funkcjonowania ekosystemów morskich. Za każdym razem kiedy wybierasz się na plażę i masz zamiar zbierać muszle, zastanów się co tak naprawdę dzieje się z nimi po zabraniu do domu. Czy nie lepiej zostawić je w środowisku naturalnym? Przecież zbieranie muszli może być wciąż fascynujące. Z tą różnicą, że każdy znaleziony egzemplarz pozostawisz w jego środowisku naturalnym. Stwórz za to swoją niesamowitą kolekcję na rolce aparatu. To o wiele przyjemniejsze zajęcie niż przetrzymywanie muszli na przepełnionych regałach mebli ze świadomością, że niegdyś były to organizmy żywe…

Źródła:

https://www.theguardian.com/environment/2014/may/19/shells-beach-decline-ecosystem-marine-life
https://www.smithsonianmag.com/science-nature/beach-tourists-who-collect-shells-may-be-harming-environment-180949368/
https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0083615
https://www.aphis.usda.gov/aphis/resources/traveler/intl-travel/souvenirs/souvenirs
https://www.gov.pl/web/gov/sprawdz-czy-mozesz-legalnie-przywiezc-do-polski-rosliny-zwierzeta-albo-produkty-z-nich-wykonane
https://www.spendlifetraveling.com/why-you-shouldnt-buy-or-take-seashells/https://www.travel4wildlife.com/ethical-shell-collecting-guide/

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!