Wolontariat studencki w Azji – czy warto pojechać na taki wyjazd?

Kilka lat temu podjęłam decyzję o wyjechaniu za granicę na wolontariat sześciotygodniowy do Kirgistanu. Niewiele wiedziałam jak ma on wyglądać, co tam będę robić i czy w ogóle opłaca się pojechać. Wspólnie ze znajomym wybraliśmy Kirgistan choć nie do końca byłam przekonana czy będzie mi się tam podobać. Moi rodzice nie chcieli słyszeć o wyjeździe w tamten region świata, bali się, że nie jest tam bezpiecznie i że sobie nie poradzę.


Zakup biletu z Berlina do Biszkeku był dość drogi, kupowałam go na miesiąc przed wyjazdem za 1600 zł. Sama nigdy bym się na to nie odważyła, był to mój pierwszy taki wyjazd i cieszyłam się, że mam towarzystwo. Teraz wyglądałoby to zupełnie inaczej, mam większe doświadczenie i nie mam obaw przed samodzielnym wyjazdem na drugi koniec świata.

Wtedy o Kirgistanie nie wiedziałam nic. Internet milczał, w jakiejś gazecie na dworcu przypadkowo znalazłam artykuł o Jeti Oguz i krwawych piaskowcach, na tym kończyła się moja wiedza o Kirgistanie. Teraz nie mogę uwierzyć, że cały świat zachwyca się Kirgistanem i jego przyrodą, powstało mnóstwo artykułów i pięknych blogów, cudnych relacji w których mogę przeczytać jak bardzo ludzie lubią go odwiedzać. Nie dziwi mnie to, ponieważ po 4 latach wracam do mojego ukochanego Kirgistanu i ja.

Wolontariat

Na wolontariat pojechałam z organizacją AIESEC, wtedy nie wiedziałam o niej nic. Przeczytałam, że jest organizacją międzynarodową, organizującą różnego rodzaju przedsięwzięcia, m. in wolontariaty i staże. Skontaktowałam się z organizacją AIESEC w Kirgistanie, przeszłam rozmowę w AIESEC w Katowicach, później rozmowę na Skype z Kirgistanem i praktycznie mogłam kupować bilety. Mój wyjazd był totalnie na wariata, wszystko załatwiałam na ostatni moment, szybciej byłam ugadana z Kirgistanem niż dostałam pozwolenie na wyjazd z organizacji w Katowicach. Ale udało się! Pieczątka i podpis pod moim wnioskiem zostały złożone więc mogłam się pakować.

W Kirgistanie zajmowali się nami członkowie organizacji, pomagali we wszystkich sprawach nawet w przedłużaniu wiz, ponieważ niektórzy z nas mieli je na krótki okres czasu. My na całe szczęście nie mieliśmy obowiązku wykupywania pozwolenia na pobyt. Kirgizi byli bardzo pomocni, troszczyli się o każdą osobę. W trakcie mojego pobytu przez przypadek skaleczyłam się w oko, uszkodziłam rogówkę, nadziałam się oczodołem na oparcie krzesła. Brzmi absurdalnie, ale skaleczenie było na tyle mocne, że musiałam pojechać do szpitala. Tam sprawdzono mi moje oko, wypisano leki i nałożono opatrunek. Zupełnie nic nie widziałam, byłam przerażona, gdyby nie pomoc Kirgizów mogłabym mieć poważnie uszkodzone oko.

Zakwaterowanie

Zakwaterowanie na wolontariacie zapewniała organizacja. Mieszkałam nad jeziorem Issyk Kul, blisko letniej szkoły w której uczyłam. Warunki nie były złe bo mieliśmy dach nad głową i dostęp do wody, ale dla niektórych był to wielki szok. Pokoje były trzyosobowe, wchodziło się do nich bezpośrednio z podwórza, na zewnątrz na płocie wisiała umywalka, głębiej w podwórzu stał domek z toaletą i prysznicem. Woda nie była najcieplejsza, ale pozwalała się umyć. Dość ekstremalnie? Nie, to wszystko zależy od tego czego oczekujesz od takiego wyjazdu.

W trakcie wolontariatu w Azji studenci z organizacji AIESEC przygotowywali dla nas wycieczki. Było ich trochę mało, resztę organizowaliśmy sobie na własną rękę, na szczęście Kirgistan jest bajecznie tani więc nie ma problemu z pojechaniem taksówką nawet na drugi koniec tego kraju.
Wyżywienie zapewniała szkoła letnia języka angielskiego w której mieliśmy swoje zajęcia. Tam były aż cztery posiłki dziennie, z których i tak nie korzystaliśmy w pełni ponieważ chodziliśmy próbować różne dania do wielu restauracji w okolicy.

Czy warto pojechać na wolontariat w Azji?

Warto! Będę polecać każdemu taki wyjazd, jest to olbrzymie doświadczenie, spore wyzwanie, poznaje się mnóstwo ludzi, można nauczyć się o wiele lepiej języka, a także co najważniejsze – można sporo podróżować, zobaczyć piękne miejsca i poznać kulturę kraju. Nigdy wcześniej nie miałam okazji podróżować tak dogłębnie, spotkać świetnych ludzi i zaprzyjaźnić się z nimi. Sześć tygodni w kraju takim jak Kirgistan było jak chwilowe życie na emigracji.

Wolontariat jest świetną opcją dla osób z ograniczonym budżetem na wyjazd. Na miejscu jest zapewnione zakwaterowanie i wyżywienie, sporo wycieczek organizuje AIESEC na miejscu, płaci się drobne grosze za ewentualny transport. W trakcie pobytu sześciotygodniowego wydałam równowartość 1600 zł szalejąc z wydatkami. Rozbijałam się taksówkami, jadłam w restauracjach i zrobiłam olbrzymie zakupy do Polski. Kirgistan jest naprawdę tani. Najdroższa rzecz to zakup biletu lotniczego. Jeśli kupuje się bilet na ostatni moment to niestety trzeba zapłacić bardzo dużo.

Wszystkim, którzy zastanawiają się nad wyjazdem na wolontariat i czy warto pojechać, czy wydane pieniądze na bilet nie są przesadą – warto, wyjeżdżajcie, próbujcie, podróżujcie bo jest to niesamowite doświadczenie i wielu rzeczy możecie się nauczyć. Polecam!