Kulinarny przewodnik po Pradze-Północ cz.I

Lubię gotować… ale jeszcze bardziej lubię jeść. Od dwóch lat mieszkam na warszawskiej Pradze, konkretnie na Pradze Północ, która od tego czasu zmieniła się nie do poznania. Powstały nowe lansiarskie osiedla mieszkaniowe, zmienia się mocno Port Praski, kamienice przerabiane są na apartamenty tylko dla zamożnych. A ja mieszkam wokół tych nowości i starości otoczona zielenią, w starym bloku i co dzień odkrywam coś „nowego”. Bo Praga jest naprawdę tajemnicza i niesamowita. Zaczęło się od małych knajpek i kawiarni. Bo ktoś, kiedyś, coś tam powiedział o „W Oparach Absurdu”, bo w kinie zareklamowali „Bazar”, a obok „Rusałki” przechodzę codziennie. I tak zostawiając za sobą całą resztę tej Warszawy ruszyłam w kulinarną podróż po barach i restauracjach na Pradze.
 
Zaczynamy od 3 najbardziej znanych miejsc, resztę będziemy opisywać stopniowo robiąc z tego mały przewodnik po miejscach wartych uwagi.
 
Na śniadanie do Bazaru, na obiad do Rusałki, a na kolację do Boskiej Pragi …
 
Trzy miejsca warte uwagi i polecenia znajomym. Trzy na różną okazję i na różne potrzeby.
Rozpoczynamy od Bazaru, który znamy najlepiej i w którym bywamy najczęściej. Menu przerobione w większości lecz nie całe, bo mamy swoje ulubione potrawy, z których nie możemy zrezygnować przy każdej wizycie. Na śniadanie wybraliśmy dwie różne opcje z menu śniadaniowego. Fajne jest to, że do posiłku kawa/herbata gratis. Menu podzielone jest na trzy części z bazaru praskiego, paryskiego i luksemburskiego. Takie też są same dania. Godne polecenia jest śniadanie z bazaru luksemburskiego – zapiekane awokado z jajkiem oraz śniadanie w stylu brytyjskim czyli jajko, kiełbaski oraz przetarta czarna fasola. Obie opcje bardzo syte i zaspokoją nawet głodomora. Cena za taki zestaw dla jednej osoby to 20 zł. Co najbardziej nam smakowało? GENIALNY chleb tutaj pieczony , z chrupiącą skórką,  który smakuje prawdziwie wiejsko.
 
W Bazarze próbowaliśmy też zupy – andyjską z jajkiem i czosnkową. Andyjska to mój faworyt, ostra, bardzo nietypowa z jajkiem w środku. Coś zupełnie innego i odjechanego. Ten smak jest po prostu niepowtarzalny. Czosnkowa przepyszna, nigdzie nie jadłam tak delikatnej i kremowej zupy, a zarazem wyrazistej w smaku.
 
Absolutna rewelacja to pęczotto na białym winie z grillowanymi warzywami i kozim serem. Byłam w szoku, kiedy po raz pierwszy spróbowałam tego dania. Porcja nie za duża, bardzo sycąca, duży kontrast pomiędzy delikatnym kozim serem, warzywami z grilla i samym pęczotto na białym winie, co nadaje potrawie charakteru dania zimnego i gorącego  równocześnie. PYCHA!
 
Na obiad poszliśmy do Rusałki. Rusałka to bar mleczny znany na całą Pragę, może i Warszawę, miejsce gdzie za każdym razem spotkasz obcokrajowca. Za zestaw mięsny, który jest olbrzymi i smaczny jak u mamy zapłacisz do 20 zł. Rusałka to od jakiegoś czasu nasz ratunek na ciężkie dni i na pustą lodówkę. Co polecamy? Rybę w cieście, schabowego z młodymi ziemniaczkami, surówkę z kapusty białej oraz z kiszonej, naleśniki na słodko i wszystkie zupy. Obiad jest tani a zarazem bardzo smaczny, zawsze świeży. Kolejka spora, czasem nawet na 10 osób, stoliki zawsze zapełnione, a klientela to pracownicy biur, policjanci, straż miejska, osoby starsze, studenci, pracownicy urzędu, obcokrajowcy, całe rodziny – czyli wszyscy. Za każdym razem można spotkać kogoś ciekawego.
 
Kolacja w Boskiej Pradze, która jest idealna na wieczorne spotkania. Letni ogródek świetnie urządzony, z kanapami z europalet i dużymi poduchami. Taki praski klimacik. Ceny wyższe, bo za danie główne zapłacimy tutaj około 40 zł, ale zaskakujące i nietypowe. Wybraliśmy policzki wołowe z purée z selera z chrzanem, do tego czerwona kapusta z gorczycą oraz młode ziemniaczki. Druga opcja to sandacz z ziołową pierzynką, sosem holenderskim i ziemniaczkami.
 
Policzki zrobione extra! Mięso delikatne, dobrze doprawione, świetnie smakowało z purée z selera z chrzanem. Kapusta czerwona zaskoczyła mnie. Lekko kwaskowata, ale i słodkawa,  nieznacznie wyczuwana gorczyca. Dobra, rzadko w domu jem czerwoną kapustę, a ta była naprawdę smaczna.
 
Sandacz również bardzo delikatny, dobrze wysmażony, ale wciąż wilgotny. Super połączenie z purée ziołowym i sosem holenderskim, który był przepyszny. Sos wyszedł wyśmienicie, kucharz musiał spokojnie mieszać jajka, bo jak wiadomo one nie lubią stresu 😉 Sosik na 5!
 

 

Trzy miejsca na każdą okazję. Oczywiście jest ich na Pradze mnóstwo ale zaczynamy od tych trzech i powoli będziemy rozkręcać nasz przewodnik kulinarny po Pradze-Północ. A my zachęcamy Was do odwiedzenia tych miejsc!