Książka w podróży

Zielone Wzgórza Ułan Bator, Radek Biczak

Zielone Wzgórza Ułan Bator są jedną z niewielu książek o Mongolii, które przeczytałam, ale kolejną do kolekcji książek po Azji Centralnej. Bez wątpienia jest jedną z śmieszniejszych przy której kąciki moich ust w ogóle drgnęły. Wszystkie reportaże jakie czytam (a jest ich naprawdę sporo) są tak poważne, że ta krótka opowieść była miłym przerywnikiem, przy którym się uśmiałam. Cóż mogę o niej powiedzieć?

Zabawna bez wątpienia, o trzech polskich awanturnikach Radku Biczaku i jego kumplach, kupujących za grosze ładę (ładixa) i podróżujących przez Ukrainę i Rosję do upragnionego Jeziora Bajkał i Mongolii. Jak to bywa z awanturnikami – w trakcie podróży nie brakuje przygód. Sporo sytuacji jest tak komicznych i zabawnych, że wielokrotnie uśmiechałam się w trakcie czytania jej w autobusie.  Nie jest książką obszerną opisującą życie ludzi w Rosji czy krajobrazy, jest opisem karkołomnej drogi, która miała konkretny cel. Radek Biczak wraz z kumplami musi pokonać skorumpowanych policjantów, znaleźć sposób na celników, walczyć z własnymi słabościami i stereotypami aby wszystko po to by dotrzeć do upragnionych zielonych wzgórz Ułan Bator. To co przytrafia im się w trakcie podróży jest jak wielka opowieść. To marzenie o dotarciu do miejsca, które ma być spełnieniem ich założeń.

Jeden z cytatów z książki Zielone wzgórza Ułan Bator zapadł mi szczególnie w pamięć Moje marzenia są jak klątwy i czasami przychodzi ochota, żeby dusić zarazę w zarodku…”. Ten cytat jest szczególnie bliski wielu podróżnikom. Bo kto z nas nie miewa codziennie takich marzeń, które trzeba nie raz opanować aby być choć odrobinę racjonalnym? A może nie warto ich dusić? Może właśnie trzeba te podróżnicze nieracjonalne marzenia realizować, przecież podróże niegdyś były uznawane za męki, za katorgi. Samo pochodzenie słowa travel czyli podróż wywodzi się od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy.

Szalony pomysł czy gigantyczny absurd?

Książka od samego początku obfituje w różne przygody. Pomysł kupienia łady, różnorakie pozwolenia na wyjazd z kraju i zamysł pokonania dużego dystansu starym i lekko zdezelowanym ładixem to gigantyczny absurd. Ten absurd wciąga czytelnika, z którym pokonuje się kolejne kilometry trasy. A nie brakuje w niej epizodów z psuciem się auta, integracji z miejscowymi, czy epizodów militarnych, bo awanturnicy to wielcy miłośnicy militariów. Za każdym razem kiedy pokonywali granicę lub łapała ich milicja czekałam na barwne pomysły pokonania urzędników w iście polski sposób. Takich sytuacji w książce nie brakuje.

Zielone wzgórza Ułan Bator na horyzoncie…

Radek Biczak pokazuje, że na pozór niezaplanowana podróż, na spontanie może być wielką przygodą zależną przede wszystkim od uczestników wyprawy. Każdy z podróżujących to inna osobowość, inny charakter i inne spojrzenie na świat. Relacja jest o tyle ciekawa, że nigdy wcześniej nie słyszałam o równie szalonym pomyśle. Pomysł podróży od początku powinien być skazany na niepowodzenie – stan ładixa miał wiele do życzenia, cud, że dojechał do granicy z Ukrainą. Ładix na szczęście zaskoczył wszystkich pokonując trasę do Mongolii i dotarł do upragnionego miejsca. No, prawie dotarł, ale o tym dowiecie się w książce Zielone Wzgórza Ułan Bator – Radka Biczaka.

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!