Grecja,  Podróże

Kreta – Sougia

Kiedy musisz odpocząć od tłumów, kiedy nie chcesz być podglądanym, kiedy chcesz w spokoju wypić zimne frappe …. Sougia jest dla Ciebie! Na drugim końcu wyspy leży mała miejscowość, o której mało kto słyszał, czy warto tam pojechać?

Jak dojechać?

Sougia to miejscowość oddalona o ok 67 km na południe od Chanii. Jest najmniej znaną i skomercjalizowaną miejscowością na wybrzeżu morza Libijskiego. Miejscowość otwarta jest dla zwiedzających od końca marca do początku listopada. Droga prowadząca do Sougia jest meandrująca i momentami wąska, kilka odcinków jest nowych, a asfaltowa droga nie budzi żadnych zastrzeżeń. Odstrasza wielu kierowców autobusów ale samochodem można nią poruszać się bezpiecznie i bez obaw. 

Gdzie zjeść?

Nad brzegiem morza w Sougia królują kawiarnie, tawerny i bary. Można w nich zjeść tradycyjne greckie dania, specjały kuchni śródziemnomorskiej oraz europejskiej. W miejscowości czas płynie inaczej. Starsi mieszkańcy miasta siedzą na krzesłach przy barach i sklepikach, rozmawiają o życiu, młodsi bawią się piłką i skaczą w różne gry. Wszyscy się tu znają i pozdrawiają. Ceny są tutaj o wiele niższe. Za obiad w restauracji dla 3 osób zapłacisz 30 euro. Bardzo dobre jedzenie podają w tawernie Rembetiko. Za tzatziki, dacos, sałatkę kreteńską, chleb zwykły i opiekany, mousakę i litr wina zapłaciliśmy 33 euro. Do wszystkiego dostaliśmy litr wody, mały deser na zakończenie oraz raki – tradycyjny trunek podawany na koniec każdego posiłku. Wszystkim zajadaliśmy się dość długo, bo porcje nie pozwoliły szybko odejść od stołu. Restauracja specjalizuje się w daniach kreteńskich np bourekia (zapiekanki z ciasta filo w kształcie cienkiego rulonu) oraz nadziewanych kwiatów cukinii

Dla plażowiczów

Plaża w Sougia jest kamienista ale bardzo szeroka i długa na kilometr. Zejście do wody szybko się obniża przez co nie jest to idealnie miejsce dla rodzin z małymi dziećmi. Na plaży jest sporo leżaków i parasoli, które ratują przed upałem. Wynajęcie dwóch leżaczków i parasola to koszt 5 euro na cały dzień. W sklepikach na miejscu można zakupić rozkładane karimaty oraz parasole. Cena małej karimaty to 2,5 euro, dużej 3,5 euro. Parasol to koszt 7 euro lub 14 jeśli chcemy większy. Najdroższe są tutaj kosmetyki do opalania. Koszt małej buteleczki o filtrze 30 to koszt 20 euro. Tańsze są kosmetyki po opalaniu – 10 euro za jeden kosmetyk. 

Autobus, prom i samochód 

Do Sougi można dojechać autobusem z dworca w Chanii. Koszt takiej podróży to ok 7,80 € w jedną stronę. Autobus kursuje 2-3 razy dziennie a droga prowadzi przez góry i jest bardzo urokliwa. Czas trwania podróży to ok 2 h. Przystanek końcowy znajduje się przy samym wybrzeżu na środku skrzyżowania. Bez obaw, to nikomu nie przeszkadza, że turyści stoją na środku ulicy i tamują ruch. Bilety w Sougi kupuje się w piekarni Roxane’s. W sezonie z Sougi odjeżdżają autobusy do Omalos skąd większość turystów wybiera się do wąwozu Samaria. Tam zostawiają swoje samochody.
Promem można się tutaj dostać z Paleochory. Rozkład pływających statków w linku obok: http://www.anendyk.gr/pages/en/timetable.php?lang=EN

Przydatne informacje: 

 

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!