Książka w podróży,  Świadome podróże,  Zero waste

Będzie tanio. Recenzja książki „Życie na miarę” Marka Rabija

Największa katastrofa budowlana naszych czasów, do której doszło w 2013 roku w Bangladeszu, zwróciła oczy całego świata na kompleks Rana Plaza i sytuację pracowników przemysłu odzieżowego. Pod gruzami kompleksu zginęło ponad tysiąc osób, raniąc dwa razy tyle. Marek Rabij jako dziennikarz „Newsweeka” pojawia się w miejscu tragedii w 2013 roku. Powraca rok później, aby zrealizować materiał, w którym pokaże prawdziwe oblicze przemysłu odzieżowego.

Czytając tę książkę, szybko zapragniesz otworzyć swoją szafę, aby w naturalnym odruchu sprawdzić jak wiele ubrań jest z metką „Made in Bangladesh”. Kiedy na kolejnej przeglądanej sztuce odnajdujesz ten azjatycki kraj, zaczynasz czuć się coraz bardziej głupio. Z pełną świadomością dochodzisz do wniosku, że masz ochotę odciąć się od odzieżowego fast fashion.

Życie codzienne pracowników szwalni

„Życie na miarę” jest na tyle szokującą lekturą, że miałam ochotę zupełnie zaprzestać kupowania ubrań. Miałam także ochotę zrobić bojkot znanych sieciówek. Już od dawna wiemy i powtarzamy nawet na głos, że ubrania dla Zachodu szyją ludzie żyjący w skrajnej nędzy. Czy powinniśmy się tego wstydzić? Posiadając wiedzę po przeczytaniu książki Marka Rabija – tak. Wszyscy mamy świadomość, że za kilka złotych możemy być fajnie ubrani, a gdzieś na drugim końcu świata ktoś szyje te ubrania za mniej niż dolara dziennie. O odzieżowym przemyśle wiemy już na pewno więcej niż kilka lat temu. Wciąż jednak akceptujemy działania wielkich marek na rynku i standardowe wybielanie się, aby zwiększyć swoje zyski kosztem nieświadomych konsumentów.

Marek Rabij przedstawia w swojej książce coś, czego nikt nigdy nie uwzględnił – głosu i wypowiedzi szeregowych pracowników fabryk odzieżowych. Do tej pory wszystkie raporty i sprawozdania NGO-sów brały pod uwagę jedynie analizę mikro i makroekonomiczną. Głos pracownika i jego zdanie było spychane na margines.

„Ja jestem dziennikarzem, pracuję w dziale biznesowym i większość swojego zawodowego życia spędziłem oglądając i opisując ekonomię głównie z perspektywy firm. I ta perspektywa zaczęła mnie powoli męczyć. Dostrzegam ogromną słabość w sposobie myślenia o ekonomii jako mechanizmie, który ma działać korzystnie dla samych tylko przedsiębiorców. Ekonomia, również jako nauka społeczna, powinna, w moim przekonaniu, zajmować się procesem zrównoważonego rozwoju społeczeństwa i biznesu. Jechałem do Bangladeszu z głową wypakowaną twardymi danymi ekonomicznymi i podstawowym wyzwaniem było dla mnie zderzenie tej perspektywy z tym, co można by nazwać osobistą postawą emocjonalną.”

Marek Rabij w wywiadzie z Magdaleną Kunz
źródło: https://krytykapolityczna.pl/swiat/szwalnie-w-bangladeszu-moga-plonac-codziennie-wazne-zeby-koszulka-byla-tania-rozmowa/

Kiedy ludzie odwracają wzrok

Osoby pracujące w szwalniach w Bangladeszu nie szukają naszej litości, bo potrzebują tej pracy, potrzebują zarobku. Ci ludzie chcą, aby świat poznał prawdę. Książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdej fashionistki, blogerki modowej czy fashion victim. Ubrania kupowane w znanych sieciówkach Inditexu, LPP, H&M są okupione ciężką pracą. Czytając książkę, trudno jest uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się na świecie każdego dnia. Wielkie firmy odzieżowe odwracając wzrok udają, że nic nie widzą. Osobiście bardzo zszokował mnie fakt zlecania produkcji odzieży do szwalń o wysokim standardzie, tzw. pięciogwiazdkowych, które z kolei część zleceń realizują w szwalniach o niskim standardzie, niskich zarobkach, bez zasad bezpieczeństwa. Oczywiście tak się dzieje z powodu kosztów. Za biedę, niesprawiedliwość społeczną i niedostatek nie odpowiada brak dóbr, a wyrachowanie i perfidia światowych koncernów.

Tragedia szansą na zmianę?

Zaraz po tragicznej katastrofie w kompleksie Rana Plaza zachodni konsumenci zaczęli domagać się od marek odzieżowych radykalnych zmian. Firmy zapoczątkowały greenwashing. Na stronach internetowych i metkach ubrań pojawiły się informacje o trosce o środowisko, odpowiedzialności społecznej i zrównoważonym rozwoju. Korporacje odzieżowe tym samym zaczęły sprzedawać spokojne sumienie. W Bangladeszu część przemysłu odzieżowego przeniesiono na peryferie miast, z dala od ciekawskiego wzroku zachodnich dziennikarzy. Pięciogwiazdkowe szwalnie część zleceń oddają szwalniom o niższych standardach, które tę samą pracę wykonają za mniejsze pieniądze.

Greenwashing – w wolnym tłumaczeniu „ekościema”, „zazielenianie” lub „zielone mydlenie oczu” czy „zielone kłamstwo”, zjawisko polegające na wywoływaniu u klientów poszukujących towarów wytworzonych zgodnie z zasadami ekologii i ochrony środowiska wrażenia, że produkt lub firma go wytwarzająca są w zgodzie z naturą i ekologią.

Źródło: Wikipedia – https://pl.wikipedia.org/wiki/Greenwashing

Przepisy prawne tylko dla bogatych

Doskonałym przykładem, jest zakazanie stosowania od 2012 roku procesu sandblastingu. Sandblasting to piaskowanie m.in. jeansów, dla stworzenia efektu naturalnych przetarć. Sandblasting oficjalnie został zakazany. Mniej oficjalnie został przeniesiony do małych fabryk. Praca wykonywana jest przez kilkunastoletnich chłopców, którzy narażając swoje płuca na krzemicę, bo nie mają odpowiednich zabezpieczeń.

Sandblasting – proces technologiczny polegający na czyszczeniu lub kształtowaniu dowolnej powierzchni materiałem ściernym w strumieniu sprężonego powietrza, ewentualnie cieczy. Podczas piaskowania drobiny piasku uderzają w materiał, przez co mogą dostać się do płuc pracownika. Przy dłuższej pracy sandblasting wywołuje jedną z chorób pylicznych, dlatego niedopuszczalne jest stosowanie suchego piasku kwarcowego jako ścierniwa lub dodatku do innych ścierniw.

Źródło: Wikipedia – https://pl.wikipedia.org/wiki/Piaskowanie_(technologia)

„Piaskowanie może spowodować śmierć, jeśli wykonywane jest ręcznie bez odpowiedniej ochrony. Dzieje się tak, ponieważ krzemionka zawarta w piasku rozpylanym na jeans przez pracowników używających wysoko-ciśnieniowych pistoletów, przedostaje się w powietrze, którym te osoby oddychają. Osoby takie zapadają na krzemicę w zaostrzonej formie, śmiertelną chorobę płuc, na którą nie wynaleziono jeszcze lekarstwa. Pierwsze przypadki tej choroby pojawiły się w Turcji w 2005 r. Szacuje się, że od tamtej pory na krzemicę zachorowało około 5000 pracowników. Jednak z uwagi na fakt, że pracownicy często nie są legalnie zatrudnieni w fabrykach, oficjalne dane na temat tego zjawiska należy traktować jako wartość przybliżoną. Jak do tej pory zanotowano ok. 60 przypadków śmiertelnych. W 2009 r. w Turcji zabroniono stosowania metody piaskowania, co przyczyniło się do przeniesienia produkcji piaskowanego jeansu do innych krajów o słabszych mechanizmach kontroli tj. Chin, Indii, Bangladeszu, Pakistanu oraz do części krajów północnej Afryki.”

– Jeansy: kochane przez konsumentów – zabójcze dla pracowników i środowiska
Źródło: https://www.ekonsument.pl/a66496_jeansy_kochane_przez_konsumentow_%E2%80%93_zabojcze_dla_pracownikow_i_srodowiska.html

Dlaczego warto ją przeczytać?

To kolejna książka, w którą się wgryzłam z powodów środowiskowych i społecznych. Żyjemy w bańce, idealnym świecie daleko od miejsc, w których dzieją się takie rzeczy. Warto czytać reportaże zmieniające nasz światopogląd i dosłownie przebijające bańkę luksusu i komfortu życia w świecie zachodnim.

Warto po nią sięgnąć, jeśli wcześniej nie mieliście okazji zapoznać się z innymi materiałami dotyczącymi produkcji odzieży w krajach azjatyckich. W tej książce najważniejszy jest głos pracowników szwalni, którzy opowiadają o swoich problemach, rozterkach i życiu codziennym.

Jak mogę pomóc?

Taka lektura zmusza do refleksji nad naszym konsumpcyjnym życiem. Pomimo tego, że jesteśmy daleko, warto pomyśleć, jak wspierać osoby pracując w przemyśle odzieżowym. Możesz m.in. obserwować działania Clean Clothes Campaign oraz wspierać ich finansowo. Clean Clothes Campaign to globalna sieć zajmująca się poprawą warunków pracy i wzmocnieniem pozycji pracowników światowego przemysłu odzieżowego i sportowego. Od 1989 roku CCC działa na rzecz zapewnienia poszanowania podstawowych praw pracowników. Edukuje i mobilizuje konsumentów, firmy lobbujące i rządy. Oferuje także bezpośrednie wsparcie solidarnościowe pracownikom, którzy walczą o swoje prawa i domagają się lepszych warunków pracy.

Kolejną organizacją, którą warto wesprzeć jest Remake. Remake skupia się gównie na fast fashion, modzie jednorazowej i ochronie środowiska. Ich dewizą jest zmiana sposobu myślenia o modzie, a do tego edukacja, inspirowanie i angażowanie społeczności do zmian.

Od ekstremalnych odpadów i niszczenia środowiska po nielegalne płace i niebezpieczne warunki pracy – skupienie się branży modowej na modnej, jednorazowej odzieży ma oszałamiający wpływ na ludzi i naszą planetę. Remake to społeczność kobiet milenialsów i pokolenia Z, która zobowiązują się nosić nasze wartości i położyć kres szybkiej modzie.

Źródło: Remake – https://remake.world/about/who-we-are/

Wiedzą na temat fast fashion warto uświadamiać innych. Jak to robić? Jeśli posiadasz konto w mediach społecznościowych dziel się wartościową treścią z innymi. Jeśli ten wpis zainspirował Cię i masz ochotę poinformować o nim innych, podziel się treścią ze swoimi znajomymi lub zaproś ich do polubienia naszej strony.

Odwiedź naszego bloga znowu i podziel się swoją opinią na FB oraz Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe wpisy i inspiracje na krótkie podróże po Polsce, Europie oraz wartościowe książki w tematyce związanej z podróżami i zero waste! Do zobaczenia w trasie!

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!