Azja,  Gruzja

Ażurowe balkoniki, szkło i metal oraz magia za rogiem uliczki, czyli spacerem po Tbilisi

Czy zwiedzanie Tbilisi na własną rękę jest możliwe? Tbilisi, mistyczna stolica, największe miasto Gruzji i prawdziwa perełka w tej części Azji. Jeśli już tam jesteśmy, to co warto zobaczyć? Zapraszam do wspólnej podróży po tym niesamowitym mieście!


Drewniane balkony jak u Witkacego, czyli ażurowe perełki miasta

Zwiedzanie Tbilisi na własną rękę daje nam wiele możliwości poznania tego miasta. Rzeźbione drewniane balkony w starej części Tbilisi pojawiają się w wielu miejscach. Są elementem charakterystycznym i niepowtarzalnym, są częścią tutejszej kultury, architektury tradycyjnej dla Gruzji. Wszystkie są delikatne, ażurowe niczym dziergane na szydełku. Ich historia sięga lat 90, kiedy to mieszkańcy chcąc powiększyć metraż swojego mieszkania, budowali dodatkowy balkonik bez jakiegokolwiek nadzoru budowlanego. Powstałe potworki nie bez przyczyny otrzymały nazwę kamikaze loggia.

Kamikaze to nie tylko niebezpieczeństwo, ponieważ końcówka „aze” to odpowiednik naszego polskiego -ski. Gra słów ma tutaj olbrzymie znaczenie. Pomalowane są na różne kolory – ochra, cynamon, biel, lazur, błękit. Artyzm, im większy i misterniejszy, tym starsze budownictwo. Balkoniki to jeden z najbardziej rzucających się w oczy elementów tego miasta. Momentami tak mnie zachwycały, że zatrzymywałam się i przyglądałam dłuższą chwilę, nie mogąc wyjść z podziwu „Jak to się wszystko utrzymuje w powietrzu?”. Niestety, część z nich popada w ruinę, a o konserwacji nie ma mowy. Niszczeją na oczach turystów, uchwycone w szybkiej migawce aparatu, na kilka dłuższych chwil zatrzymane na zdjęciu. Czy odzyskają swoje pierwotne piękno? Mam taką nadzieję…

Twierdza Narikala i ogród botaniczny

Miasto jest pocztówkowe, każde zdjęcie wygląda jak przepiękna pocztówka miasta, a miejsce, gdzie zrobiono zdjęcie, nie ma najmniejszego znaczenia, bo każde jest dobre. Najlepszy widok roztacza się z twierdzy Narikala położonej na wzgórzu nad miastem. Do Twierdzy można wspiąć się po brukowanej ścieżce lub też dojechać kolejką z Parku Europejskiego – koszt to jedno lari. Twierdza położona jest pomiędzy łaźniami siarkowymi a potężnym ogrodem botanicznym. Warto go odwiedzić, ponieważ jest zachwycający. Zwiedzanie Tbilisi na własną rękę nie jest trudne, a bardzo przyjemne.

Kartwlis Deda – Matka Gruzinów

Na samym szczycie wzgórza, zaraz przy stacji wspomnianej wcześniej kolejki znajduje się potężny pomnik Kartwlis Deda – Matki Gruzinów. Posąg, widoczny z daleka, bo aż 20 metrowy, wykonany z aluminium góruje nad miastem. Matka Gruzja patrzy w stronę miasta, pilnuje, w lewej ręce trzyma puchar wina a w prawej miecz. Winem Kartwlis Deda wita przyjaciół, natomiast miecz przeznaczony jest dla wrogów. Posąg powstał 1958 roku z okazji 1500-lecia Tbilisi. Autorem jest Elgudża Amaszukeli.

W mieście nie brakuje koszmarków z czasów PRL-u. Ciężko je znaleźć w starej części tego miasta, ale idąc na obrzeża, znajdziemy ich sporo. Jednakże, czy takie budynki nie zostają coraz częściej doceniane i wpisywane na listę atrakcji?

Plac Unii Europejskiej i Park Europejski

Gruzini wciąż aspirują do tego, aby traktować ich jak Europejczyków, a nie mieszkańców Azji. Chcą należeć do Unii Europejskiej i bardzo o to zabiegają. Nowoczesność wkrada się na każdym kroku, gdzie tylko można nadaje się nowe nazwy np. Plac Unii Europejskiej czy Park Europejski. Gruzińska rzeczywistość wciąż jednak odbiega od europejskich realiów. Gruzja stara się nadrobić zaległości i zapomnieć o kryzysach, m.in. energetycznym, kiedy miasto tonęło w mrokach. Aktualnie jest pięknie oświetlone, a wszystko podkreślają finezyjne kształty nowo powstałych budowli – szkło i metal zagościły wśród kamiennych murów miasta.

Most Pokoju

Nowoczesna architektura mocno wpasowała się w wizerunek miasta. Wyśmiewany Most Pokoju nad rzeką Kurą projektu Michelle de Lucchi, nazywany potocznie przez mieszkańców podpaską Always, na początku wzbudzał wiele kontrowersji, ponieważ nie podobał się ani mieszkańcom, ani turystom. Aktualnie jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w stolicy Gruzji. 

Dwie inne budowle, również nowoczesne i o finezyjnych kształtach są jak wizytówka miasta – mowa o Pałacu Prezydenckim projektu Michelle de Lucchi oraz teatrze projektu Massimiliana Fuksas. Mnie spodobały się bardzo.

Dla lepszego zobrazowania piękna tego miasta zobaczcie filmik z tancerzami Narodowego Baletu Gruzji Sukhishvili, oczywiście w jakości HD.

Za każdym razem, kiedy słucham tej muzyki i obserwuję tancerzy to mam ochotę wrócić do Sakartvelo. Gruzja to kraj z pozytywną energią, z cudownymi ludźmi, przepysznym jedzeniem. Powrócę tam jeszcze nie jeden raz…

Katedra Sioni

Spacerując dalej w głąb małych uliczek, można natknąć się na sporo nieopisanych w przewodnikach miejsc. Tak też dotarłam zupełnie przez przypadek do starej zabudowy miasta pod Twierdzą Narikala czy wąskie zakamarki wokół katedry Sioni, która jest najważniejszą katedrą Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego.

Ulica King Erekle II

Idąc dalej wzdłuż katedry Sioni dojdziemy do starej i zabytkowej uliczki King Erekle II, wzdłuż której królują kafejki, restauracje i winiarnie. Miejsce kultowe dla wszystkich mieszkańców miasta. Tutaj wieczorami spotykają się turyści, młodzi Gruzini wychodzą na randki, a Ci nieco starsi na przepyszne wino.

Teatr Marionetek Rezo Gabriadze

Dochodząc do samego końca King Erekle II Street przejdziemy w wąską ulicę Shavteli, po prawej stronie miniemy Patriarchat Gruzji, na samym końcu Shavteli znajduje się zegar przy Teatrze Marionetek Rezo Gabriadze. Wieża zegarowa mocno przekrzywiona, wygląda, jakby została zbudowana z klocków, a samego projektu podjął się Dali lub Picasso.

Wokół placu znajduje się wiele innych ciekawych miejsc – warto do nich zajrzeć.

Kawiarnie, wino i słynne Pirosmani

To miasto wzbudza tęsknotę, szczególnie jeśli odwiedzamy je wiosenną porą – wszędzie wystawione są kwiaty, drzwi każdej restauracji i winiarni są szeroko otwarte dla każdego odwiedzającego, ludzie gościnni i bardzo mili. Na ulicy King Erekle II w małej piwniczce znajduje się rodzinna winiarnia. Zostałyśmy zaproszone, żeby spróbować lokalnych win… wyszłam kompletnie pijana z butelką zakupionego Pirosmani. I jak tu nie kochać Gruzji?

W wielu miejscach pojawiają się bezdomne koty – to niestety częsty widok na ulicach tego miasta.

Wracając na stary most nad rzeką Kurą warto przejść się na ulicę Kote Afkhazi – znajdziecie tam katedrę Jvaris Mama ukrytą w drzewach i zaroślach.

Cminda Sameba

Nocne wyprawy polecam pod katedrę Cmindę Samebę – przepięknie oświetloną wieczorową porą. Sobór Trójcy Świętej położony jest na wzgórzu św. Eliasza i jest największą budowlą sakralną Gruzji. Budowę rozpoczęto w 1995 roku, a pierwsze nabożeństwo odbyło się 25 grudnia 2002 roku.

Plac Wolności i pomnik św. Jerzego

Będąc w stolicy, nie można pominąć Placu Wolności, nad którym góruje kolumna z pomnikiem św. Jerzego, patrona Gruzji. Oficjalna nazwa pomnika to „Pomnik Wolności”. Powstał w 2006 roku, jego twórcą jest słynny gruziński rzeźbiarz Zurab Tsereteli.

Zanim jednak wybierzesz się w te wszystkie przepiękne miejsca musisz poczuć klimat Gruzji. Co pomaga w lepszym poznaniu? Na pewno przeczytanie Gaumardżos Mellerów, Georgialików Kasi Pakosińskiej, książki kucharskiej Kaukasis, której autorką jest Olia Herkules. Dodatkowo przesłuchaj tradycyjnej gruzińskiej muzyki … zapewniam Cię – zakochasz się w Gruzji!

Wszystkim odwiedzającym polecam zwiedzanie Tbilisi na własną rękę, ponieważ, jest to o wiele bardziej przyjemne, a co najważniejsze, zawsze można odkryć nowe ciekawe miejsca.

Witaj na Agrafka Geografka! Ta strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach. Trzy lata temu wyjeżdżając na wakacyjny, sześciotygodniowy wolontariat założyłam bloga. Wszystko miało być tylko po to, żeby informować rodzinę i znajomych jak mi idzie i że wciąż żyję 🙂 Podróży przybywało, a zaskoczeni znajomi namawiali żeby pisać. Od tego momentu powstało ponad 80 tekstów, przybyło ponad 800 fanów w mediach społecznościowych, a ja nadal znajduję chwilę na pisanie. Jeśli tutaj dotarłeś to na pewno znajdziesz coś dla siebie! Czym jest idea wolnego podróżowania? Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i nie zależy mu na dotarciu do celu.” Lao–Tsy, Tao te King Lenistwo i podróżowanie, na pozór dwie różne i odmienne rzeczy. Bo przecież człowiek leniwy z natur jest domatorem, jest człowiekiem nietrudzącym się, a jego podróżowanie to ucieczka w świat fantazji, świat książek bajek i baśni. Póki pozostajemy w domu – nic się nie dzieje. Wystarczy tylko wyjść, zamknąć drzwi mieszkania i już zaczynają się kłopoty. Angielskie słowo travel czyli podróż pochodzi od słowa oznaczającego narzędzie tortur. Mimo oczywistych niewygód i trudu podróży nadal podróżujemy. Nawet człowiek leniwy może zdecydować się na opuszczenie swojego domu. Przykłady? Robert Louis Stevenson. W wieku 26 lat napisał esej o próżnowaniu, a sam był przecież podróżnikiem. Napisał również prawdziwe arcydzieło wśród podróżniczych książek – Travels with a Donkey czyli Podróże z osiołkiem. Podsumowując, podróże i lenistwo są od zawsze ze sobą zaprzyjaźnione. Człowiek leniwy żywi jednak duży wstręt i niechęć do podróży organizowanych. Wakacje zorganizowane na słonecznej plaży jednego z hiszpańskich kurortów są odbierane z prawdziwym wstrętem. Jak pisał Dan Kieran w swojej książce o wolnym podróżowaniu jest „to tylko fantazja, na dodatek kosztowna: premia dla niewolników, nagroda pocieszenia dla ludzi uwięzionych w nudnych pracach i zawodach.” Idąc tym tokiem rozumowania, nie łatwo jest zaangażować się w projekt Ciekawe Życie bo o wiele prościej realizować Listę 100 rzeczy, które należy zrobić przed śmiercią – przejechać się ferrari, polecieć balonem, zobaczyć norweskie fiordy, pojechać do Las Vegas. Nudne życie przerywane mega atrakcjami. Dlatego ta strona to pewnego rodzaju filozofia podróżowania – podróż to nie cel, nie ucieczka ale droga do wewnętrznych zmian. Wolne podróżowanie to niejednokrotnie niewygodny pociąg zamiast samolotu, tani skuter zamiast auta. Prędkość podróżowania jest tutaj względna, a dobra zabawa to nie chwilowe oderwanie od codziennego życia, tylko proces i styl życia. Chcemy żyć ciekawie, ta strona nie pokazuje jak odhaczyć sto atrakcji w weekend! Ta strona pokazuje, jak można podróżować nie uzależniając się od przewodnika, podążać własnymi ścieżkami i obserwować to co nas otacza. Wszystko uzupełnione jest ciekawymi książkami – nie przewodnikami. Lenistwo z reguły jest słodkie, ale smakuje lepiej, kiedy jest zasłużone. Po trudnej podróży smakuje najlepiej Tak podróżujemy!